Jak uprawiać konopie na zewnątrz - część pierwsza

By in ,
Jak uprawiać konopie na zewnątrz - część pierwsza

Uprawa outdoor(zewnętrzna) ma swoje plusy jak i minusy, ale dla mnie to przede wszystkim żywioł, unikalny w swojej formie kontakt z naturą. Tu nie ma lamp, wiatraków, wentylatorów ani automatyki, jest za to pasja, serce, krew, pot i zły ogrodnika rozdziewiczającego niezamieszkałe, dzikie tereny. Podczas gdy w namiocie uprawowym możesz kontrolować niemal każdy aspekt panujących tam warunków, tak w uprawie na zewnątrz trzeba się liczyć z kaprysami pogody, zwierzyną i wieloma innymi przeszkodami, dlatego przygotowaliśmy dla Was poradnik; jak uprawiać konopie na zewnątrz.

Bądź eko, uprawiaj organicznie

Na fali panującej mody na wszystko co BIO & EKO, warto zaznaczyć, że jeśli ktoś chce stać się niezależnym, odciąć się od lokalnych dilerów, a do tego postanowił używać tylko tego co urosło organicznie, utożsamiając się przy tym z naturą to uprawa OutDoor jest właśnie dla niego. Tylko rośliny uprawiane w naturalnych warunkach można nazwać w 100% organicznymi.

Zabieramy się do roboty

Na samym początku naszej przygody przygody po Zielonym Świecie Outdoor’a należy obrać sobie wymagane cele związane z uprawą.  Chodzi o to, aby przede wszystkim ustalić jaką ilość roślin zamierzamy pielęgnować, oraz jaki to będzie rodzaj – czy będzie to wbijająca w kanapę indica, pobudzająca do działania sativa a może hybrydowe połączenie tych dwóch rodzajów?

Planując to, jaki rodzaj i w jakiej ilości roślin zamierzasz sadzić, przełóż to na swoje możliwości, które tak naprawdę w znacznym stopniu określa miejsce, gdzie będą rosły twoje pociechy. Im bardziej leniwym ogrodnikiem jesteś, tym mniej profesjonalne, mniej przygotowane i mniej ukryte przed potencjalnymi gośćmi będzie twoje miejsce uprawowe zwane dalej spotem.

Genetyka – czyli jaką odmianę wybrać

W temacie breedingu (tworzenia nasion oraz nowych genetyk, krzyżówek) od lat zmieniło się niewiele, w ciągu ostatniej dekady najważniejsza zmiana to ustabilizowanie bardzo dobrej jakości odmian autokwitnących, ale o nich za chwilę.

Co do wyboru genetyki nadającej się do uprawy pod naszym słoneczkiem, rynek oferuje pełen wachlarz odmian bez problemu dojrzewających w naszym klimacie, który zawiera co najmniej kilkanaście wartych uwagi pozycji. Zachęcam do przeglądania stron dobrych, polecanych seedbanków.

Zapoznając się z opisami producentów patrz na nie z przymrużeniem oka, jest to typowy opis marketingowy mający zachęcić cię do wyboru właśnie tych nasion. Zanim zdecydujesz się na zakup nasion, przeszukaj fora tematyczne w celu upewnienia się, że dana odmiana doskonale poradzi sobie w naszym klimacie.

Klasyki

W naszym klimacie od wielu lat niepodzielnie królują takie odmiany jak; Easy Sativa, Early Skunk i wszystkie zaczynające się na “early”, Durban Poison, Maroc, Shaman i moi dwaj odwieczni faworyci – Passion#1 oraz Frisian Dew z których, jeżeli się przynajmniej trochę postarasz to, w zależności od pogody i ilości słonecznych dni, uzyskasz od osiemdziesięciu do nawet kilkuset gramów suszu z jednej rośliny!

Warto również dodać, że szczep Frisian Dew jest niesamowicie odporny na pleśń, co czyni go odpornym na trudne warunki pogodowe oraz pozwala na późniejsze, czyli lepsze zbiory. Są to klasyki, które nie zawiodą nawet jeśli lato nie będzie tak słoneczne, jak sobie to wymarzyliśmy rozpoczynając sezon.

Frisian Dew
(Frisian Dew w fazie kwitnienia)

Automaty uprawiane na outdoor to dość ciekawy temat, choć dedykowane są do uprawy wewnętrznej, w kontrolowanych warunkach(indoor) to bardzo często wybierane są przez ogrodników właśnie do uprawy pod chmurką.

Czym różnią się odmiany zakwitające automatycznie od odmian sezonowych? Przede wszystkim momentem zakwitania. Konopie sezonowe to rośliny jednoroczne dnia krótkiego. W wielu miejscach możecie natknąć się na błędną informację, że zakwitają one, gdy dzień staje się odpowiednio krótki – nie jest to prawdą.

Konopie jako rośliny dnia krótkiego

Konopie jako rośliny dnia krótkiego, zakwitają gdy odpowiednio długo pozbawione są dostępu do światła, a to nie to samo co krótki okres naświetlania. W czasie długiego okresu ciemności w roślinie zachodzą reakcje chemiczne, które pobudzają ją do rozpoczęcia fazy kwitnienia. Proces ten nazywa się fotoperiodyzmem.

Jednak konopie zaczęły występować w częściach świata, gdzie optymalne warunki do wzrostu i rozkwitu trwają nieco ponad dwa miesiące, a to zbyt mało czasu aby obie fazy; wegetacji i kwitnienia mogły się spokojnie dokonać.

Ewolucja doprowadziła do pojawienia się dziko występującego szczepu CANNABIS RUDERALIS – konopi, które zakwitają samoczynnie, bez fotoperiodyzmu. Ruderalis produkuje bardzo niewielką ilość THC, podobnie jak konopie z rodziny Sativa L, czyli konopie przemysłowe.

Dzięki skrzyżowaniu Cannabis Ruderalis z Cannabis Indica/Sativa początkowo otrzymano odmiany karłowate, dające mały aczkolwiek całkiem dobry jakościowo plon. Pierwszymi “automatami” były takie odmiany jak LowRyder, DieselRyder czy też AutoMaria.

Od tamtych czasów minęła prawie dekada i dzisiejsze automaty to już zupełnie inna bajka. Są dużo bardziej ustabilizowane genetycznie, rzadziej występuje efekt “karłowatości”, który często pojawiał się przy popełnianych podczas uprawy odmian autoflowering błędów, rosną większe dając przy tym większe zbiory.

Dzisiejsze odmiany automatyczne potrafią osiągać wzrost zbliżony do odmian sezonowych, ale z reguły rosną niższe, co naturalnie przekłada się na różnice w zbiorach. Niższy wzrost ma też swoje plusy – rośliny lepiej kamuflują się na naszym spocie.  Znacznie trudniej dostrzec metrową roślinę, niż taką, urosła do dwóch i pół metra wysokości.

Na niektórych miejscówkach warto posadzić kilka mniejszych roślin, niż rzucającą się w oczy monstrualną marysie, która czekać tam będzie aż do października kiedy inne rośliny zaczynają wówczas obumierać ale do tego wrócimy później.

Kolejnym plusem odmian zakwitających automatycznie jest fakt, że potrzebują ok. 3 miesięcy od kiełka do zakończenia pełnego cyklu uprawy.

(Northern Blue Auto)
Spot

Niestety nie ma uniwersalnej metody na dobry spot – zbyt dużo zmiennych. Ktoś mieszka w centrum Warszawy, a ktoś inny w małej wiosce. W tej sytuacji, oczywiste jest, że mieszkańcy dużych miast, a szczególnie ich centralnej części, są w znacznie gorszej pozycji startowej. Ale nie taki diabeł straszny, wystarczy niczym Konopny Poirot użyć swoich małych szarych komórek, ruszyć się z kanciapy i pokombinować jak rozwiązać problem miejscówki.

Jeżeli jesteś szczęśliwym posiadaczem samochodu to sprawa jest stosunkowo prosta. Jeśli jednak jesteś miłośnikiem komunikacji miejskiej, jest pozostaje nam np. MPK lub PKP(Pielęgnuj Kolego Planty), mimo, iż ten pomysł niektórym na początku może wydać się odrobinę szalony to jednak warto przemyśleć ten pogląd.

Oczywiście nie mam tu na myśli Pendolino, lecz połączenia lokalne, kolej regionalna i pociąg, który staje na każdej stacji. Wsiadasz w pociąg i kilka chwil później za oknem już tylko pola, lasy i gdzieniegdzie domostwa. Gdzieś tu jest twój przyszły spot, trzeba go tylko dobrze poszukać.

Zanim jednak podejmiesz decyzję o podróżach koleją oraz gdzie wysiądziesz z pociągu, przypominam, że w XXI wieku istnieje wiele przydatnych narzędzi jak np. iGoogle Earth, które jest niesamowicie przydatnym narzędziem. To właśnie od GE zacznij poszukiwania swojej miejscówki.

Na co najbardziej zwrócić uwagę? Elementów jest kilka, przede wszystkim aby miejsce było odludne i oddalone od szlaków i innych ścieżek. Ważne jest, aby od południowej strony było odsłonięte i nasłonecznione – wybierając się tam wczesną wiosną, wyobraź sobie w pełni zazieleniony teren i potencjalnie padający cień.

Jest też coś, co może sprawić, iż miejscówka będzie elitarna – dostęp do wody. W zależności od regionu w którym mieszkasz, może to nie być to takie trudne – rzeki, stawy, sadzawki, bagienka występują praktycznie wszędzie.  Oczywiście czy woda z takiej rzeczki czy zbiornika będzie się nadawała, należy uprzednio sprawdzić kontrolując np. jej pH. Gdy uprawiasz organicznie, taka woda może być kolejnym atutem, ponieważ pełna jest mikroorganizmów, które odżywią twoją glebe.

Bezpieczeństwo

Oczywiście jest to pomysł jeżeli ktoś myśli o dwóch może trzech krzakach, ew. kilku automatach. Trudność zorganizowania wszystkiego w początkowej fazie, czyli wykopanie dziury, dowiezienie składników podłoża, a następnie w przygotowanym podłożu zainstalowanie plantów, rośnie wprost proporcjonalnie do ilości roślin. To samo dotyczy bezpieczeństwa. Staraj się nie zwracać na siebie uwagi, a jeśli będzie ona już skupiona na Tobie, bądź wyposażony w np. w artefakty grzybiarza  lub innego jagodo-zbieracza. Tak aby nikomu do głowy nie przyszedł faktyczny powód dla którego buszujesz po lasach i polach. Do wykopania dołków na ziemie polecam użyć saperki. Jest to sprzęt mały, poręczny i nie rzucający się w oczy.

W kwestii bezpieczeństwa przewagę maja oczywiście automaty, ze względu na swoje rozmiary. Jednak pamiętajmy, że jeżeli się postaramy i odpowiednio roślinę wytrenujemy to też nie przekroczy ona metra wysokości.

Rozbij obóz, poznaj teren

Dokładnie tak. Growing a szczególnie outdoor może być przy okazji świetną przygodą.

Myślisz, że znalazłeś dobrą miejscówkę? Ja swego czasu, aby być tego pewnym w stu procentach, robiłem mały biwak w okolicy spotu. Kilku znajomych, polany i lasy, namioty, ognisko i majówka. Kilka dni w lesie to fajna sprawa, a przy okazji dwa lub trzy dni w okolicy przyszłego spota, pozwolą lepiej określić czy miejscówka jest dobra.

Ziemia

Kiedy już wybierzesz genetykę, którą posadzisz i znalazłeś  miejsce gdzie się to dokona, czas na kolejny krok – podłoże uprawowe. Jeżeli jesteś początkującym growerem, to zapewne miałeś myśli typu “czy na out trzeba dawać własną glebę, a nie można posadzić w glebie zastanej na miejscu?” Otóż nie, nie można. Generalnie Cannabis to wyjątkowo twarde rośliny, które zniosą wiele. Jednak jeżeli już wkładamy prace i serce w opiekę nad naszymi maleństwami, nierzadko podejmując ryzyko uprawy, to warto aby rezultat był jak najlepszy. Dlatego, aby zapewnić roślinom optymalne warunki wzrostu, trzeba im przygotować glebę w której zostaną zainstalowane. O tym jak przygotować podłoże oraz jak dbać o to aby zachodzące w nim procesy sprzyjały korzeniom a krzaki były zdrowe i dały dobry plon pisałem TUTAJ

Jak już wspominałem, postaw sobie cele uprawowe, przeglądaj strony seedbanków i znajdź coś dla siebie. Znajdź i sprawdź spot.

Jak uprawiać outdoor cz. 2 już wkrótce. Dowiesz się z niej jak trenować i odżywiać krzaki w pierwszych tygodniach. Napisze także jak się zabezpieczać przed sarnami, ślimakami i innymi królikami oraz wścibskimi oczami leśnych spacerowiczów.

 

txt.: Teone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *