Cannabis House odradza się niczym Feniks z popiołu i uruchamia zapowiadany od lat projekt badawczy

cannabis house

Cannabis House jest projektem wzbudzającym od lat wiele emocji. Szumne zapowiedzi uruchomienia programu badawczego, w ramach którego uczestnicy badania na określonych zasadach mogą legalnie nabywać susz i ekstrakty konopi indyjskich, kończyły się niestety fiaskiem. Jednak wszystko wskazuje, że Cannabis House udało się w końcu uruchomić program badawczy i pierwszy susz trafi do dyspensariów w ciągu kilku najbliższych tygodni. Działania stowarzyszenia są na chwile obecną szeroko zakrojone i obejmują więcej zagadnień aniżeli tylko wspomniany program badawczy. To właśnie m.in. osoby związane ściśle z CH pracowały przy stałej podkomisji do spraw biogospodarki i innowacji w rolnictwie czego wynikiem będą długo wyczekiwane zmiany w polskim prawie regulującym uprawę, przechowywanie, przetwarzanie i stosowanie konopi. Oto więcej informacji.

Reklama

Cannabis House uruchamia zapowiadany od lat projekt badawczy

O projekcie Cannabis House, w ramach którego probanci biorący udział w badaniu mogą w określonych warunkach legalnie otrzymywać susz konopi indyjskich mówi się w Polsce od lat. Osoby odpowiedzialne za projekt kilkukrotnie ogłaszali jego uruchomienie, jednak do tej pory wszystkie próby kończyły się fiaskiem.

Teraz wszystko wskazuje na to, że wreszcie się udało, materiał badawczy trafi do dyspensariów skąd probanci będą mogli go odebrać.

„Temat Badania to: Wykorzystanie standaryzowanego suszu konopi innych niż włókniste w procesie działań mających na celu odwyk pacjentów uzależnionych od twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych.
twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych.
To oznacza, że będąc uczestnikiem badania wypełniasz przygotowane przez specjalistów odpowiednie ankiety, oddajesz próbki do analizy a po ostatecznym zakwalifikowaniu do projektu przez lekarzy otrzymujesz susz konopi indyjskich zgodnie z ich zaleceniem. W trakcie wizyty u lekarza masz szansę opowiedzieć jakie jest Twoje podejście do używania konopi, co chciałbyś w związku z tym zmienić, a co zachować. A także jak system prawny wpływa na używanie przez Ciebie konopi innych niż włókniste. Twoja opinia jest dla nas ważna i może pomóc wielu innym użytkownikom konopi.”

-czytamy w broszurze informacyjnej projektu.

Kierownikiem projektu badawczego został utytułowany dr hab. n.med. Dariusz Boroń, Prorektor ds. jakości kształcenia, który czuwa nad merytoryczną stroną projektu i stanowi podporę wysiłków badawczych całego zespołu badawczego.

Głównym Badaczem jest natomiast lek. Michał Kowol, psychiatra w Szpitalu Powiatowym w Chrzanowie i to właśnie on nadzoruje poprawność przeprowadzania ankiet oraz ustanawia wytyczne, na podstawie których kandydat może zostać zakwalifikowany do badań. Pan Kowol o projekcie pisze w następujących słowach:

Szanowny Pacjencie,

   Warunkiem przeprowadzenia badania jest zgoda osób biorących w nim udział oraz złożenie stosownych oświadczeń. Tym samym prosimy o wyrażenie zgody na udział w badaniu. Ma ono za zadanie opracowanie skutecznego sposobu ograniczenia lub rezygnacji przez osoby używające konopi i twardych narkotyków poprzez zastąpienie ich wysokiej jakości zielem i przetworami z konopi.

Udział polega m.in. na wypełnianiu ankiet online i konsultacjach lekarskich. Badani poddawani są też obserwacji przez badaczy. Od badanych pobierane są próbki włosów lub moczu w celach weryfikacji postępów w badaniu. Na czarnym rynku handlarze w celu zwiększenia przychodów zanieczyszczają produkty z konopi substancjami wywołującymi i pogłębiającymi uzależnienie jak np. amfetaminą, metamfetaminą, heroiną czy też innymi syntetycznymi substancjami psychoaktywnymi tzw „dopalaczami”. W efekcie osoby używające zanieczyszczone preparaty konopi wpadają w coraz większe uzależnienie.

W każdej chwili istnieje możliwość odmowy dalszego uczestnictwa w badaniu bez podania przyczyny oraz bez konsekwencji co do sposobu dalszego leczenia.

W broszurze dot. badania czytamy:

“Celujemy w ograniczenie kontaktu osób uzależnionych ze środowiskami przestępczymi, opracowanie nowoczesnych, racjonalnych i skutecznych mechanizmów stabilizujących obrót produktów pozyskanych z konopi, a także wypracowanie odpowiednich modeli przeciwdziałających narkomanii na bazie rzetelnych rozwiązań prawnych poprawiających aktualną legislację.

Jeśli czujesz, że Twoja sytuacja życiowa zmusza Cię do zażywania narkotyków to istnieje inna, być może lepsza droga aby robić to w sposób legalny korzystając przy tym z konopi o farmaceutycznej jakości.”

Projekt badawczy Cannabis House w praktyce

Jak będzie to wyglądało w praktyce i jak wziąć udział w badaniu?

Probantem (osobą biorącą udział w badaniu) może zostać każdy członek stowarzyszenia Cannabis House, który ukończył 21 lat i ma opłacona składkę członkowską. Po zapisaniu się do projektu, probant będzie mógł w wyznaczonym dyspensarium, na określonych warunkach, będzie mógł odebrać materiał badawczy w postaci suszu konopi indyjskich bądź wykonanego z nich ekstraktu

Obowiązuje limit dzienny/jednorazowy (nie więcej niż 10g/d. Suszu, 5g/d. ekstraktu,) i miesięczny maksymalny (nie więcej niż 30g/mies. Suszu, 15g/mies. ekstraktu).

Probant odbierając materiał badawczy współdzieli koszty infrastruktury użytej do przeprowadzenia badania w wysokości 40 zł za gram suszu oraz 200 zł za gram ekstraktu w stężeniu ok. 60%

W ten sposób każdy kto bierze udział w badaniu staje się też jego sponsorem tego unikalnego projektu.

Wszelkie informacje oraz zapisy znajdziesz na stronie cannabishouse.eu. Aby uzyskać informacje i możliwość zapisania się do projektu badawczego należy wpierw zarejestrować się na stronie stowarzyszenia i zostać jego członkiem gdyż udział w badaniu wziąć mogą tylko członkowie stowarzyszenia.

Nie tylko projekt badawczy

Od stycznia tego roku przedstawiciele stowarzyszenia Cannabis House brali ciągły udział w pracach stałej podkomisji do spraw biogospodarki i Innowacji w Rolnictwie ,dzięki czemu udało się wprowadzić zmiany takie jak 0,3 % THC w konopiach włóknistych czy polskie uprawy medycznej marihuany w ramach instytutów, o ile zmiany te pozostawiają nadal wiele do życzenia to jest to jedyne co w mijającym roku udało się osiągnąć, a przecież poza CH próbowali też inni. Za sprawą spotkań wspomnianej podkomisji 02.08.2021 został zgłoszony projekt Ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

O efektach prac tejże podkomisji, które przełożyły się na realne zmiany, przeczytasz T U T A J.

Reklama

cannabis house

Stowarzyszenie Cannabis House ma w zanadrzu jeszcze kilka dużych projektów, które się już dzieją i o których z pewnością Was niebawem poinformujemy.

Reklama

Ostatnio popularne

8 komentarzy do “Cannabis House odradza się niczym Feniks z popiołu i uruchamia zapowiadany od lat projekt badawczy”

  1. Ja od początku jestem wobec tego projektu sceptyczny. Powody wyłożyłem parę lat temu w kilku wpisach na moim blogu – gdyby ktoś chciał poczytać, to podaję linki (do wszystkich wpisów, żeby zainteresowani nie musieli szukać, choć oczywiście zapraszam do lektury także pozostałych tekstów): ● http://odklamywaniemarihuany.pl/o-medycznej-marihuanie-w-telewizorze/, ● http://odklamywaniemarihuany.pl/cannabis-house/, ● http://odklamywaniemarihuany.pl/cannabis-house-odpowiedzial/, ● http://odklamywaniemarihuany.pl/cannabis-house-2/, ● http://odklamywaniemarihuany.pl/oswiadczenie-cannabis-house/.

    Jedno oświadczenie CH zwróciło moją uwagę – na tyle, że pamiętam je po paru latach. Otóż dowiedziałem się z niego, że eksperyment firmowany przez CH już ruszył i w tej chwili trwają badania w grupie kontrolnej (czyli tej nieotrzymującej zioła)…

    No, ale ja im nie wróg, mocno życzę, żeby sprawa faktycznie ruszyła z miejsca (a czy w to wierzę, to już zupełnie inny temat).

    1. Nie szkoda Panu trzymać do kogoś urazę przez tyle lat? Przecież to musi być ekstremalnie trudne żyć w napięciu i oczekiwaniu na czyjeś potknięcie i traktowanie jako okazję do wytknięcia palcem. Takie wzorce mogą wskazywać na syndrom stresu pourazowego nawet.
      Pozdrawiam serdecznie.

  2. Nie dajcie sie nabrać, nawet jesli ten projekt ruszy to strasznie niemoralnym jest aby prowadzic zapisy przez lata i pozyskiwac pieniądze przez tysiace osób ktore naiwnie wierzą w to że zostana uczestnikami takiego badania. Wykorzystujecie naiwność osób które być może potrzebują pomocy, wyzyskujecie pieniądze jako „wpisowe” przez lata nie robiąc nic a co jakiś czas rzucając newsa na swoj temat aby pozyskać jeszcze więcej pieniędzy od ludzi, do ktorych nigdy więcej sie juz nie odezwie, no chyba ze po więcej pieniędzy. I zaraz kolejny, zupelnie „przypadkowy” Igor będzie bronił tej złodziejskiej bandy.

    1. Stowarzyszenie Cannabis House istnieje od 2015 roku – dokładnie od 23 listopada – co daje nam 6 lat obecności z Wami i dla Was. Zaczynaliśmy w okresie,w którym słowo Cannabis było zakazane. Przeżyliśmy razem z całą branżą wszystkie możliwe wzloty i upadki tego okresu starając się działać w warunkach restrykcyjnych przepisów, zawsze zgodnie z prawem, chociaż czasami bolało. Mieliśmy swój udział w powolnej – ale jednak – zmianie postrzegania konopi i w jej powolnym ale systematycznym „odkryminalizowaniu”.
      Co roku od momentu powołania, publikowaliśmy raporty finansowe co wyróżniało nas w środowisku. Rozliczaliśmy się z każdej otrzymanej złotówki. Ze składek – za, które ogromne! dzięki naszym członkom – finansowaliśmy i finansujemy utrzymanie infrastruktury Stowarzyszenia koniecznej do prowadzenia działalności jak chociażby wynajęcie i prowadzenie biura. W razie konieczności finansujemy ekspertów prawa, a kiedy trzeba kadrę naukową potrzebną do prowadzenia badań.
      Wielokrotnie przekonywaliśmy się o tym, iż członkowie Stowarzyszenia doceniali i doceniają nasze działania oraz szanują to co robiliśmy i robimy.
      Pokonując wiele barier formalnych i nieformalnych, ucząc się na błędach swoich i cudzych, udało się nam w końcu uruchomić projekt, o którym mowa. Realizujemy go wspólnie z instytucjami naukowo-badawczymi oraz gronem doskonałych specjalistów i ekspertów. W badaniu może wziąć udział każdy kto w dniu rozpoczęcia ma ukończone 21 lat oraz kto oświadczy, iż konopie indyjskie używa dłużej niż 3 lata. Celem projektu jest ograniczenie czarnego rynku poprzez umożliwienie uczestnikom legalnego stosowania czystego (przebadanego laboratoryjnie) surowca w postaci suszu czy ekstraktu do waporyzacji. To pierwszy taki projekt w tej części świata, więc uczestnicy powinni być z siebie dumni.
      Przy tej okazji informujemy, iż wszystkie osoby, które były z nami w okresie przed 1 lipca 2021 roku, mają automatycznie przedłużane składki roczne, gdyż to tylko dzięki nim ten projekt doczekał się realizacji. Dziękujemy im za cierpliwość i zrozumienie.
      Osoby, które chcą zwrotu wpłaconych składek – prosimy kierować wiadomości mailowe na oficjalną skrzynkę podaną na stronie https://cannabishouse.eu.
      Stowarzyszenie funkcjonuje dzięki wpłatom własnym członków plus darowiznom od darczyńców, za które jesteśmy niezmiernie wdzięczni.

  3. Dzień dobry
    Ale złodziejska inicjatywa cały czas przesuwają termin dostarczenia surowca do Polski, najpierw materiał medyczny leci później płynie jedno wielkie oszustwo!!!!

  4. Dzień dobry
    Ale złodziejska inicjatywa cały czas przesuwają termin dostarczenia surowca do Polski, najpierw materiał medyczny leci później płynie jedno wielkie oszustwo!!!!

  5. Dzień dobry, zostałem zaproszony do badania przez promotora. Powiedziano mi,że uczestnictwo jest bezplatne a w broszurze informacyjnej było napisane,że można zostac dobrowolnym sponsorem. Powiedziano mi rowniez,ze susz ma 20% thc. Po zalogowaniu sie na stronie trzeba dokonac oplaty 50zl by przejsc do regulaminu. Zaplacilem, nastepnie w regulaminie przeczytalem,ze susz ma 0.2 % thc czyli prawie nic. Po przeczytaniu regulaminu,by przejsc do kolejnej czesci badania wymagana jest oplata 300zł. Zrezygnowalem i poprosilem o zwrot pierwszej wplaty. Pani w CanabisHouse.eu byla bardzo chamska i uznala,ze to moj problem ze wplacilem pieniadze. Moj bank zajal sie juz sprawa i doradzil mi napisac opinię dla pozostalych osob. Uważać na ten projekt. Nie polecam stanowczo.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

Jak zacząć uprawę roślin w domu? Niewielkie domowe ogrody to rozwiązanie, które w ostatnich latach zyskuje ogromną popularność. Coraz więcej osób decyduje się na własną mini uprawę w mieszkaniu, niezależnie od pory roku. Wynika to nie tylko z wygody, ale także z możliwości pełnej kontroli nad warunkami, w jakich rozwijają się rośliny. Dzięki temu można uzyskać znacznie lepsze efekty niż w przypadku tradycyjnej uprawy sezonowej. Domowa uprawa sprawdza się zarówno w przypadku ziół, roślin ozdobnych, jak i bardziej wymagających gatunków.

Reklama

Jak zacząć uprawę roślin w domu – growbox, oświetlenie LED i wentylacja

W przypadku domowej uprawy roślin, kluczowe jest odpowiednie przygotowanie przestrzeni. Bez tego nawet najlepsze rośliny nie będą miały optymalnych warunków do wzrostu. Właśnie dlatego coraz więcej osób decyduje się na wykorzystanie specjalnych rozwiązań, które ułatwiają pełną kontrolę środowiska. 

Jak zacząć uprawę roślin w domu
wnętrze namiotu uprawowego

Jednym z najważniejszych elementów jest odpowiednio wydzielona przestrzeń. W praktyce najczęściej stosuje się growbox do uprawy w domu, czyli namiot uprawowy, który pozwala odizolować rośliny od warunków panujących w mieszkaniu. Dzięki temu wewnątrz namiotu można utrzymać stabilną temperaturę, wilgotność oraz odpowiedni cykl świetlny – wszystko dopasowane idealnie pod konkretne gatunki roślin.

Growbox ma jeszcze jedną bardzo dużą zaletę – pozwala maksymalnie wykorzystać dostępną przestrzeń. W jego wnętrzu można zamontować oświetlenie, system wentylacji oraz dodatkowe akcesoria, które poprawiają jakość uprawy.

Dla początkujących jest to zdecydowanie najprostsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie. Drugim kluczowym elementem jest oświetlenie. Rośliny potrzebują światła do przeprowadzania fotosyntezy, a jego brak jest jednym z najczęstszych powodów niepowodzeń w uprawie domowej. Obecnie standardem stały się lampy LED, które łączą wysoką wydajność z niższym zużyciem energii w stosunku do lamp uprawowych typu HPS lub MH. Dodatkowo emitują mniej ciepła niż starsze rozwiązania, co ułatwia kontrolę temperatury.

Jak zacząć uprawę roślin w domu – światło ma znaczenie

Dobór odpowiedniej lampy nie zawsze jest taki oczywisty, dlatego warto skorzystać z poradników, takich jak jak dobrać oświetlenie LED do roślin. Pozwalają one dopasować moc oświetlenia do powierzchni uprawy oraz rodzaju roślin, co ma bezpośredni wpływ na efekty.

Obecnie na rynku jest sporo firm specjalizujących się w oświetleniu dla roślin, takie jak np. GOAT świetny stosunek ceny do jakosci, lub np. wysokiej klasy LUMATEK.

Wentylacja także jest ważna

Nie można zapominać również o wentylacji, której znaczenie często jest niedoceniane przez osoby początkujące. Tymczasem odpowiednia cyrkulacja powietrza jest niezbędna do utrzymania zdrowego środowiska. Brak wymiany powietrza może prowadzić do problemów z wilgocią, a w konsekwencji do rozwoju pleśni i chorób roślin.

To właśnie wentylacja pełni  funkcję regulacji temperatury. W zamkniętej przestrzeni, szczególnie przy intensywnym oświetleniu, które generuje ciepło nawet w niedużych ilościach –  temperatura może szybko wzrosnąć. Dlatego zastosowanie wentylatorów oraz systemów wyciągowych jest bardzo ważne dla stabilności całego systemu.

Jak zacząć uprawę roślin w domu

Kolejnym elementem, o którym warto wspomnieć, jest podlewanie i nawożenie. Zbyt duża ilość
wody i ogólna nadgorliwość to jeden z najczęstszych błędów początkujących. Rośliny potrzebują równowagi – zarówno nadmiar, jak i niedobór wody może negatywnie wpłynąć na ich rozwój.
Jak zacząć uprawę roślin w domu
Warto również pamiętać o monitorowaniu i kontrolowaniu podstawowych parametrów, takich jak temperatura i wilgotność. Nawet proste urządzenia pomiarowe mogą znacząco pomóc w utrzymaniu odpowiednich warunków i zapobiec wielu problemom.

Reklama

Podsumowując, rozpoczęcie uprawy roślin w domu nie jest trudne, jeśli podejdzie się do tematu w sposób przemyślany. Kluczowe znaczenie mają trzy elementy: odpowiednia przestrzeń (growbox), właściwe oświetlenie LED oraz sprawna wentylacja. To właśnie one stanowią fundament każdej udanej uprawy indoor.

Reklama

CBD jest toksyczne dla płodności – twierdzi Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA), która oficjalnie sklasyfikowała CBD jako substancję, która może być toksyczną dla rozrodczości. Klasyfikacja ta jest wynikiem wniosku władz francuskich, jednak badania, które mają to potwierdzać budzą wiele wątpliwości. Przede wszystkim dlatego, że prowadzono je na szczurach oraz przy zastosowaniu niesamowicie dużych dawek CBD. Teraz, jeżeli KE przychyli się wniosków ECHA – CBD może zostać objęte restrykcjami, a branża może się zwinąć. Oto więcej informacji.

Reklama

CBD jest toksyczne dla płodności – twierdzi UE. Przyszłość kannabidiolu w Europie zależy teraz od Komisji Europejskiej

CBD jest toksyczne dla płodności – uznała Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA) oficjalnie sklasyfikowała CBD jako substancję mogącą upośledzać płodność. Klasyfikacja ta jest wynikiem wniosku władz francuskich. ECHA twierdzi, iż kannabidiol może upośledzać płodność, szkodzić nienarodzonym dzieciom lub wpływać na karmione piersią niemowlęta.

Decyzja nie jest jeszcze ostateczna, ponieważ Komisja Europejska musi najpierw oficjalnie przyjąć tę klasyfikację,a  proces ten może potrwać kilka miesięcy. Gdy to się stanie, europejska branża konopi stanie przed nowym problemem. 

Wiadomość ta wywołała szok w całej branży, a dwie z jej najważniejszych organizacji branżowych ostrzegają przed poważnymi konsekwencjami dla dalszych etapów rozwoju.

-donoszą europejskie media konopne

Francesco Mirizzi, dyrektor zarządzający Europejskiego Stowarzyszenia Przemysłowych Konopi (EIHA), które reprezentuje wielu europejskich producentów, wytwórców i sprzedawców detalicznych CBD, powiedział, że „Na tym etapie ważne jest, aby wyjaśnić, że proces ten nie został jeszcze zakończony. „

Opinia przyjęta przez Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA) stanowi naukową ocenę zagrożenia i nie przekłada się automatycznie na zakaz stosowania produktów CBD w UE.

CBD jest toksyczne dla płodności – problem z jakością badań

Badania, na których oparto wnioski, budzą wiele kontrowersji z dwóch powodów. Po pierwsze – badania robione były na potężnych dawkach CBD sięgających 300 mg/kg masy ciała. Oznacza to dawkę blisko 20 gramów czystego CBD w przypadku osoby ważącej ok. 75 kg. To ilość znajdująca się w 20 buteleczkach olejku CBD o stężeniu 10% lub 200 gramach suszu o stężeniu 10% CBD. Dodatkowo taka dawka podawana była przez miesiąc. Druga sprawa to fakt, że jedyne wyniki badań dotyczą szczurów, nie są to wnioski ze stosowania CBD u ludzi.

W dokumencie z wynikami badań czytamy:

„250 mg cbd/kg mc./dobę: 8% niższa końcowa masa ciała u samców (istotne statystycznie, SS).

Płodność i funkcje seksualne. Wszystkie dawki: Związane z dawką zmniejszenie masy męskich narządów rozrodczych. Prostata (-15%), pęcherzyk nasienny (-18%), jądra/najądrza (-4%) przy dawce 250 mg/kg mc./dobę u samców w porównaniu z grupą kontrolną.

Nieznaczny wzrost strat przedimplantacyjnych przy dawkach 75 mg/kg mc./dzień (8,2%), 150 mg/kg mc./dzień (14,1%) i 250 mg/kg mc./dzień (11,1%) w porównaniu z grupą kontrolną (7,2%), ale w ramach historycznych danych kontrolnych. 150 i 250 mg/kg mc./dzień: 5% spadek płodności i wskaźnika płodności w porównaniu z grupą kontrolną (niepowodzenie krycia 1 pary w obu grupach).

100 i 300 mg/kg mc./dobę: Obniżone stężenia T3 i T4 w dniu 4 po urodzeniu

Płodność i funkcje seksualne
Pokolenie F0, Wszystkie dawki: Zależne od dawki zmniejszenie stężenia plemników (-14% przy 300 mg/kg mc./dobę w porównaniu z grupą kontrolną) 
300 mg/kg mc./dobę: Wydłużenie NSS długości cyklu rujowego (+13%) i przerwy przedkoitalnej (+54%) u samic.
Tendencja do spadku względnej masy prostaty (-19%), pęcherzyka nasiennego (-13%) i jajnika/jajowodu (-18%)”

Całościowe wyniki badań znajdziesz T U T A J

Co się stanie gdy KE uzna, że CBD jest toksyczne dla płodności?

Wtedy CBD trafi na listę substancji CMR 1A lub 1B.

Substancje CMR 1A lub 1B to związki o najwyższym poziomie zagrożenia chemicznego, zdefiniowane w unijnym rozporządzeniu CLP. Skrót oznacza substancje Carcinogenic (rakotwórcze), Mutagenic (mutagenne) oraz Reprototoxic (toksyczne dla rozrodczości). Ze względu na wysokie ryzyko, ich stosowanie jest rygorystycznie kontrolowane lub zakazane w wielu branżach (np. w kosmetykach)

W EIHA zamierzamy aktywnie uczestniczyć w kolejnych krokach regulacyjnych. W szczególności zakwestionujemy proponowaną klasyfikację do kategorii 1B i będziemy opowiadać się za jej reklasyfikacją do kategorii 2, która naszym zdaniem lepiej odzwierciedlałaby dostępne dowody naukowe i istniejące niepewności.

-mówią przedstawiciele EIHA.

A skoro nie mówią o całkowitej bezsensowności klasyfikowania CBD jako szkodliwego, w szczególności, że wnioski te poparte są badaniami pozostawiającymi wiele do życzenia – sprawa wydaje się być poważna.

Co dalej?

 

 RAC (komitet ds. oceny ryzyka) przyjął opinię zalecającą zharmonizowaną klasyfikację kannabidiolu, a ECHA przekaże tę opinię Komisji Europejskiej. 

-powiedział rzecznik prasowy ECHA

Komisja następnie uwzględni opinię RAC w ramach swojej procedury decyzyjnej. Chociaż opinie RAC stanowią kluczowy wkład naukowy i są zazwyczaj brane pod uwagę, ich przyjęcie przez Komisję nie jest automatyczne. Komisja zdecyduje, jak postępować

-dodał

Komisja Europejska zazwyczaj zwleka od trzech do dziewięciu miesięcy z publikacją projektu decyzji. Następnie musi ona zostać poddana konsultacjom z państwami członkowskimi, zanim stanie się rozporządzeniem.

Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów Komisji Europejskiej dokonuje odrębnej oceny stosowania CBD w kosmetykach, a branża nadal może przesyłać dane w celu zakwestionowania ostatecznej decyzji.

Reklama

Poinformujemy gdy tylko pojawią się nowe informacje w sprawie.

Reklama

Medyczna marihuana pomaga osobom starszym, seniorzy korzystają z niej coraz chętniej jako alternatywy dla nowoczesnej farmakologii, która niemal zawsze niesie ze sobą negatywne skutki w postaci działań niepożądanych. W przypadku konopi tego problemu nie ma, a skutki uboczne to lepszy sen, poprawa nastroju i apetytu – czyli kwestii niesłychanie istotnych gdy mówimy o zdrowiu seniorów. 

Reklama

Medyczna marihuana pomaga osobom starszym, seniorzy korzystają z niej coraz chętniej – pokazują badania

Naukowcy z University of Utah Health oraz University of Colorado Boulder, przeprowadzili wywiady ze 169 osobami w wieku powyżej 60 lat. Wszyscy uczestnicy badania szukali sposobów na złagodzenie problemów związanych ze starzeniem się, takich jak przewlekły ból, problemy ze snem czy pogarszające się samopoczucie psychiczne.

O ile sam trend został zauważony już dawno, teraz badacze postanowili sprawdzić konkretne powody i przypadki gdzie medyczna marihuana pomaga osobom starszym zmagać się z ich dolegliwościami.

Autorzy badania podkreślają, że seniorzy są obecnie najszybciej rosnącą grupą konsumentów konopi w USA, naukowcy chcieli też lepiej zrozumieć, jakie preparaty seniorzy wybierają najchętniej.

Jednym z najważniejszych wniosków było to, że wielu uczestników badania najzwyczajniej straciło zaufanie do nowoczesnych leków. Seniorzy obawiali się skutków ubocznych, ryzyka uzależnienia oraz długoterminowego wpływu farmaceutyków na organizm. W opinii części badanych marihuana była dla pacjentów się „bezpieczniejszą alternatywą”.

Wielu uczestników badania zgłosiło niechęć do stosowania tradycyjnych terapii farmaceutycznych. Co istotne, obawiali się oni skutków ubocznych oraz długoterminowego ryzyka zdrowotnego lub uzależnienia związanego z lekami farmaceutycznymi i postrzegali marihuanę jako bezpieczniejszą alternatywę.

-napisali autorzy badania

Wielu respondentów przyznało również, że wcześniej próbowali praktycznie wszystkich dostępnych metod leczenia. Korzystali nie tylko z leków przeciwbólowych czy nasennych, ale także z terapii, masaży, akupunktury i innych form wsparcia. Gdy te rozwiązania okazywały się nieskuteczne, decydowali się na marihuanę.

Uczestnicy zgłaszali również, że wyczerpali już wszystkie farmakologiczne i niefarmakologiczne metody leczenia objawów (np. terapię, akupunkturę czy masaż), dlatego w ostateczności chcieli spróbować marihuany. Niektórzy uczestnicy, którzy doświadczali znacznych problemów ze zdrowiem fizycznym i psychicznym, starali się używać marihuany, aby złagodzić nowe lub nasilające się objawy związane z bólem, zaburzeniami snu czy zmianami nastroju.

-poinformowali badacze

Starsi pacjenci raportują, że do spróbowania marihuany skłoniła ich informacja o jej zaletach „z sieci kontaktów osobistych, wykładów medycznych i źródeł medialnych”. Część ankietowanych stwierdziła, że ​​chciała spróbować marihuany „w celach rekreacyjnych, na przykład w celu uzyskania haju lub urozmaicenia spotkań towarzyskich ze znajomymi i aktywności”, podczas gdy inni zgłosili, że używają jej jako alternatywy dla środków odurzających, takich jak alkohol.

-napisano w podsumowaniu raportu

Jeśli chodzi o preferencje produktowe ankietowanych, wyglądały one następująco:

  • 58% starszych dorosłych wybrało produkty spożywcze zawierające połączenie THC i nieodurzającego CBD
  • 29% wybrało produkt z przewagą CBD
  • 14% zdecydowało się na produkt spożywczy z przewagą THC.

Biorąc pod uwagę wszystkie motywacje, osoby starsze najczęściej wybierały produkt zawierający konopie indyjskie, jednak rozkład motywacji różnił się w zależności od produktu, który uczestnicy badania zamierzali kupić

– napisali autorzy w artykule opublikowanym przez AMA.

Medyczna marihuana pomaga osobom starszym, ale pojawiają się też obawy

Co ciekawe, najczęstszą „wadą” marihuany zawierającej zarówno THC i CBD, lub  też produktów z przewagą THC, wymienianą przez uczestników była „obawa przed odurzeniem lub osłabieniem”. W przypadku produktów CBD największym zmartwieniem było postrzeganie ich jako produktów o „ograniczonej skuteczności”.

Badanie wykazało również, że najczęstszą przyczyną, dla której osoby starsze chciały stosować marihuanę, były:

  • problemy ze snem – 57%
  • problemy związane z bólem – 50%
  • problemy ze zdrowiem psychicznym – 25%.

W większości przypadków odkryliśmy, że ci ludzie nie są specjalnie zainteresowani odurzeniem się. Chcą po prostu poczuć się lepiej.

– powiedziała Angela Bryan, główna autorka badania.

Eksperci zwracają też uwagę, że wzrost zainteresowania medyczną marihuaną wśród seniorów jest istotnie związany ze zmianą społecznego nastawienia do konopi. Jeszcze kilkanaście lat temu wielu starszych Amerykanów traktowało marihuanę wyłącznie jako nielegalny narkotyk. Dziś, wraz z legalizacją medycznej i rekreacyjnej marihuany w kolejnych stanach USA, podejście to zaczyna się zmieniać.

Reklama

W miarę jak legalizacja marihuany staje się coraz powszechniejsza, osoby starsze coraz częściej sięgają po nią nie tylko w celach rekreacyjnych, ale także w celu radzenia sobie z objawami związanymi ze starzeniem się, w tym bólem, zaburzeniami snu i problemami ze zdrowiem psychicznym.

-podkreślili badacze

Reklama

 

Medyczna marihuana od Kombinatu Konopnego trafi do polskich aptek. Za jakiś czas do pacjentów trafi produkt od jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek związanych z konopiami. O ile do tej pory były to konopie siewne, o tyle teraz Kombinat zapowiedział wejście w segment surowca farmaceutycznego jakim jest medyczna marihuana. Wiemy jaki konkretnie produkt i z jakim stężeniem spółka chce wprowadzić na rynek oraz skąd ma on pochodzić. Oto więcej informacji.

Reklama

Medyczna marihuana od Kombinatu Konopnego trafi do aptek

Kombinat Konopny to z pewnością spółka wyjątkowa zarządzana przez wyjątkowych ludzi. Rekordowo szybko zakończona emisja akcji, ciągły rozwój, polskie jeansy z polskich konopi, Nagrody w USA, niesamowicie udany debiut na giełdzie New Connect – a to tylko kilka ostatnich sukcesów KK.

Kombinat do tej pory skupiał się wyłącznie na konopiach siewnych, co prawda pojawiały się w ostatnich latach zapytania o wejście w rynek medycznej marihuany, jednak Maciej Kowalski, założyciel i prezes, wolał pozostawać przy konopiach bez THC, czy też z jego śladowymi ilościami. 

Teraz ma to się zmienić, a spółka poinformowała, że medyczna marihuana od Kombinatu Konopnego stanie się wkrótce faktem i będzie ją można nabyć w polskich aptekach. 

Co byście powiedzieli na… „surowiec farmaceutyczny” z Kombinatu?
Taki 10% THC + 10% CBD?
 
Póki co – rozpoznajemy temat. Krajowa produkcja w obecnym porządku prawnym nie jest niestety możliwa, ale zniesmaczeni wyścigiem o najwyższe stężenia w aptekach myślimy o tym, żeby sprowadzić od zaufanego producenta w Grecji surowiec tzw. „zbalansowanej” odmiany o zdecydowanie bogatszym profilu kannabinoidowym od większości tego, co w tej chwili dostępne jest w aptekach.
-czytamy dalej we wpisie Kombinatu.

I chociaż w cytowanym wpisie napisano, że KK rozpoznaje temat, to w krótkiej rozmowie prezes spółki Maciej Kowalski, poinformował nas, że na chwilę obecną jest zdecydowany, aby wprowadzić medyczny susz do aptek. 

Kiedy może to nastąpić? Ze względu na procedury na pewno nie będzie to w tym roku, bardziej w grę wchodzi druga połowa 2027 r. 

Wiadomo natomiast jaki produkt chce wprowadzić Kombinat. Ma to być zbilansowana odmiana o stężeniu 10% THC i 10% CBD, której obecnie na naszym rynku nie ma, a której pacjenci poszukują.

Medyczna marihuana od Kombinatu Konopnego będzie zbilansowana – 10% THC i 10% CBD

Czym zbilansowany susz zawierający 10% THC i 10% CBD różni si od tych dostępnych obecnie, które mają stężenia 18-30% THC i 1% CBD?

Przede wszystkim zbilansowany susz jest zdecydowanie mniej psychotropowy, czyli znacznie mniej odurza. Druga zasadnicza różnica to większe spektrum dolegliwości, na które pomoże – jest ono szersze ze względu na zawartość nie jednego składnika czynnego, a dwóch – THC oraz CBD.

Zakres działania tego konkretnego produktu, z tym konkretnym stężeniem dwóch kannabinoidów będzie miał działanie jakiego nie oferuje żaden obecnie dostępny na rynku produkt.

Wiadomo też, że susz ma pochodzić z uprawy zlokalizowanej w Grecji, z którą Kombinat podjął współpracę. KK samemu nie będzie prowadził upraw konopi indyjskich przeznaczonych na medyczny susz. 

Reklama

Jak się nietrudno domyśleć – większość komentarzy pod tą wiadomością jest pełna entuzjazmu dla pomysłu Kombinatu. Teraz tylko czekać na informacje o dostępności nowego suszu w aptekach.

Reklama

Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.

Reklama

MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzinami życia

Paweł Durka postanowił zapytać Ministerstwo Zdrowia o to, dlaczego alkohol jest legalny podczas gdy znacznie mniej szkodliwa marihuana jest zabroniona.

(…)dlaczego substancja o wyższym poziomie udokumentowanych szkód zdrowotnych i społecznych (alkohol) pozostaje poza analogicznym reżimem regulacyjnym. W związku z tym uprzejmie proszę o jednoznaczne wskazanie:
– czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana?
– czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym?
– a jeśli tak – jakie są te kryteria?

-napisał Paweł Durka w piśmie do MZ dodając:

W związku z powyższym uprzejmie proszę również o doprecyzowanie:
1. Czy Ministerstwo posiada analizę porównawczą szkód zdrowotnych i społecznych alkoholu oraz marihuany?
2. Jakie konkretne kryteria decydują o tym, że alkohol – substancja rakotwórcza, powodująca zgony z przedawkowania oraz silne uzależnienie fizyczne – nie podlega reżimowi analogicznemu do marihuany?
3. Czy obowiązujące rozwiązania wynikają wyłącznie z historycznych konwencji międzynarodowych, czy też z aktualnej oceny proporcjonalności ryzyk?
4. Czy Ministerstwo dopuszcza możliwość przeglądu klasyfikacji substancji psychoaktywnych w oparciu o współczesne dane epidemiologiczne?
Podkreślam, że celem mojego zapytania jest spójność i racjonalność polityki zdrowia publicznego.

Resort odpowiada: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzinami życia

Zacznijmy od kryteriów szkodliwości danej substancji, które podesłał resort zdrowia, a są to:

Szkody dla użytkownika (ta grupa kryteriów koncentruje się na fizycznych, psychologicznych i społecznych skutkach dla osoby zażywającej substancję):

  • śmiertelność specyficzna dla substancji psychoaktywnej: wewnętrzna letalność substancji, wyrażona jako stosunek dawki śmiertelnej do dawki standardowej,
  • śmiertelność związana z substancją psychoaktywną: stopień, w jakim używanie narkotyku skraca życie (z wyłączeniem bezpośredniej toksyczności),np. wypadki drogowe,nowotwory, HIV, samobójstwa,
  • szkody fizyczne specyficzne dla substancji psychoaktywnej: bezpośrednie uszkodzenia zdrowia, takie jak marskość wątroby,napady drgawek,udary czy kardiomiopatia,
  • szkody fizyczne związane z substancją psychoaktywną: skutki zdrowotne wynikające np. z ryzykownych zachowań seksualnych, samookaleczeń, wirusów przenoszonych przez krew czy zanieczyszczeń w narkotyku,
  • uzależnienie: stopień, w jakim substancja wywołuje przymus dalszego używania mimo negatywnych konsekwencji,
  • swoiste zaburzenia funkcjonowania psychicznego:np. psychoza wywołana amfetaminą lub odurzenie ketaminą,
  • zaburzenia funkcjonowania psychicznego związane z narkotykiem:np. zaburzenia nastroju będące wtórnym skutkiem stylu życia użytkownika,
  • utrata dóbr materialnych:utrata dochodów, mieszkania, pracy,
  • utrata relacji: zerwanie więzi z rodziną i przyjaciółmi.

Szkody dla społeczeństwa (kryteria te służą ocenie wpływu substancji na otoczenie, rodzinę oraz koszty ponoszone przez państwo:

  • zranienia i obrażenia: zwiększenie szansy na zranienie innych, w tym przemoc (także domowa), wypadki drogowe,uszkodzenia płodu oraz wtórne przenoszenie wirusów,
  • przestępczość: stopień, w jakim używanie substancji psychoaktywnej prowadzi do wzrostu przestępczości (np. kradzieży w celu zdobycia środków) na poziomie populacyjnym,
  • szkody środowiskowe:np. toksyczne odpady z fabryk narkotyków syntetycznych lub porzucone igły,
  • problemy rodzinne: rozpad rodziny, pogorszenie dobrostanu ekonomicznego i emocjonalnego dzieci, zaniedbywanie opieki,
  • szkody międzynarodowe:np. destabilizacja krajów produkujących, wylesianie,
    międzynarodowa przestępczość zorganizowana.
  • koszty ekonomiczne: bezpośrednie koszty dla kraju(opieka zdrowotna, policja, więzienia,opieka społeczna)oraz koszty pośrednie (utrata produktywności, absencja w pracy),
  • wpływ na społeczność: spadek spójności społecznej i pogorszenie reputacji danej społeczności.

Dalej w odpowiedzi resortu czytamy, że na podstawie w/w kryteriów, alkohol jest bardziej szkodliwy niż większość innych używek.

Ocena ekspercka w obu edycjach badania wskazywała na znacznie wyższe wskaźniki szkodliwości dla alkoholu w porównaniu do praktycznie wszystkich narkotyków. Ponadto alkohol posiadał wyższe wyniki w porównaniu do marihuany zarówno w zakresie szkód dla użytkownika (11 dla marihuany do 26 dla alkoholu) jak i dla społeczeństwa (9 dla marihuany oraz 46 dla alkoholu).

Należy jednak przede wszystkim podkreślić, że duży wpływ na wysoką pozycję alkoholu w kategoriach odnoszących się do szkód dla społeczeństwa, jak sami autorzy zaznaczają, jest kwestia rozpowszechnienia.”

– czytamy w dokumencie

Warto też w tym miejscu przypomnieć, że to dzięki polityce państwa alkohol jest tak bardzo popularny i rozpowszechniony.

I teraz dochodzimy do najciekawszej części resortowej odpowiedzi, w dokumencie czytamy, że:

Kryteria mające wpływ na fakt, że alkohol nie podlega reżimowi analogicznemu do marihuany, nie wynikają wyłącznie z przesłanek związanych ze zdrowiem publicznym. Prowadzenie racjonalnej polityki zdrowotnej opiera się także na zalezieniu balansu pomiędzy interesem zdrowia publicznego a innymi dziedzinami życia.

Także to, że niesamowicie szkodliwy pod każdym względem i neurotoksyczny alkohol jest dostępny bez najmniejszego problemu w niemal każdym sklepie, a posiadanie relatywnie nieszkodliwej marihuany jest karane więzieniem – to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzinami życia, czego nie rozumiecie.

Dalej w dokumencie z odpowiedzią czytamy, jak można ograniczać spożycie alkoholu, że wyższe ceny, że zakaz reklamy etc. Oczywiście pomysł wycofania ze sprzedaży się nie pojawia. Pojawiają się natomiast oparte na nieprawdzie argumenty, że legalizacja marihuany to dodatkowe obciążenie dla państwa, że potem trzeba będzie leczyć rzesze uzależnionych od marihuany polaków. Tylko jest jeden problem, a mianowicie opieranie swoich twierdzeń na zmanipulowanych danych. W dokumencie czytamy: 

„Kolejnym istotnym wskaźnikiem przy ocenie ryzyka jest zgłaszalność do leczenia z powodu problemów związanych z używaniem narkotyków. Według gromadzonych przez Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom danych spośród wszystkich osób zgłaszających się doleczenia w 2024 r. (najnowsze dostępne dane), 28,4% uczyniło to z powodu problemów związanych z używaniem marihuany i haszyszu. Jest to druga po stymulantach
pod względem liczebności grupa wśród wszystkich pacjentów lecznictwa uzależnień narkotykowych. Należy podkreślić, że wśród pacjentów zgłaszających się doleczenia po raz pierwszy odsetek ten jest jeszcze wyższy i stanowi 33,4%.”

Tylko, że te dane nie dotyczą osób, które dobrowolnie i same z siebie podjęły terapię ze względu na uzależnienie od marihuany. Te dane zawierają także rekordy osób, które zostały złapane przez policje na posiadaniu niewielkich ilości zioła na własny użytek i w ramach wyroku lub też w celu umorzenia postępowania są kierowane przez sąd na terapię odwykową. Jest wiele przypadków gdzie od podjęcia terapii zależy umorzenie postępowania lub znacznie łagodniejszy wyrok (np kara w zawieszeniu zamiast kary pozbawienia wolności). Stąd takie, a nie inne statystyki i mówimy o tym od wielu lat.

Cały dokument z odpowiedzią departamentu zdrowia w MZ znajdziesz tutaj: odpowiedz w zakresie szkodliwości substancji psychoaktywnych

Reklama

.

Reklama

Pod koniec kwietnia Donald Trump ogłosił, że wyznaczy Nicole Saphier, która obecnie pełni funkcję dyrektora ds. obrazowania piersi w Memorial Sloan Kettering, na stanowisko głównego chirurga Stanów Zjednoczonych, stanowisko to jest też określane jako główny lekarz USA. Saphier wielokrotnie mówiła o tym, że używanie marihuany niesie za sobą wiele zagrożeń, a stwierdzenie, iż konopie są bezpieczniejsze niż alkohol uważa za kłamstwo. Uważa też, że legalizacja ziela wysyła do dzieci sygnał, że jest ono dla nich w pełni bezpieczne. Liczba bzdur powtarzanych przez Saphier jest dość długa, a jej stwierdzenie, że marihuana jest niebezpieczna i powoduje ginekomastie pokazuje w jaki sposób przeciwnicy konopi manipulują wynikami badań o ich rzekomej szkodliwości.

Reklama

Marihuana jest niebezpieczna i powoduje ginekomastie – twierdzi kandydatka na najważniejszego lekarza w USA

Kandydatka na najważniejszego lekarza w Stanach Zjednoczonych jest zagorzałą przeciwniczką marihuany i niestety jak większość osób z takimi poglądami, swoje wyimaginowane obawy stara się poprzeć mądro brzmiącymi słowami, które potęgować ma jej autorytet. Nawet jeżeli są to kłamstwa łatwe do zweryfikowania.

Fizycznie rzecz biorąc, wiemy, że marihuana jest bezpośrednio związana z problemami z oddychaniem (jeśli jest palona), chorobami układu krążenia i ginekomastią. Jako radiolog specjalizujący się w badaniu piersi, pierwszym pytaniem, jakie zadaję mężczyznom, którzy zgłaszają się z powodu powiększenia piersi, jest to, czy obecnie palą marihuanę lub palili ją w przeszłości. Często odpowiedź brzmi: „tak”

-mów Nicole Saphier

Nie trzeba być specjalistą, aby uznać, że po takiej wypowiedzi powinno się tej osobie odebrać prawo wykonywania zawodu. Dlaczego?

Po pierwsze – nie istnieje medyczna wiedza o jakimkolwiek przypadku choroby płuc wywołanej bezpośrednio paleniem marihuany, lekarz powinien o tym wiedzieć skoro wygłasza takie teorie. Po drugie – to samo dotyczy chorób układu krążenia. Ale najistotniejsze jest to, co Nicole Saphier powiedziała o ginekomastii – że powoduje ją marihuana. Przy okazji pokazując, że jej uprzedzenia są silniejsze niż wiedza medyczna. Gdyby była onkologiem zapewne twierdziłaby, że marihuana powoduje raka, a w przypadku gdyby była proktologiem – marihuana byłaby przyczyną hemoroidów. 

W przypadku ginekomastii pierwsze nie powinno być pytanie o marihuanę tylko wywiad ogólny pod kątem gospodarki hormonalnej (dieta, aktywność fizyczna, styl życia, przyjmowane środki dopingujące) oraz badania hormonalne. Bo to właśnie hormony odpowiadają za ginekomastię . Podstawowym mechanizmem tej przypadłości jest przewaga estrogenów (hormonów żeńskich) nad androgenami (testosteron) i/lub zwiększona wrażliwość tkanek na estrogeny.

W trakcie wywiadu Saphier przyznała, że jej zdaniem marihuana powoduje ginekomastię ponieważ większość jej pacjentów, którzy się z nią zmagali pali lub paliła marihuanę. Na tej samej podstawie można zatem stwierdzić, że spożywanie mięsa powoduje ginekomastie, bo większość pacjentów jadła lub je mięso, nie mówiąc już o wodzie gazowanej, lub węglowodanach. 

Ciężko jest słuchać, jak ludzie na najpoważniejszych stanowiska wygłaszają takie stwierdzenia, które wynikają z nieuzasadnionej fobi względem konopi indyjskich. 

W trakcie wywiadu Saphier powiedziała, że nie lubi marihuany pomimo, że jej nigdy nie próbowała. Natomiast widzi potencjał w medycznej marihuanie.

Oczywiście, istnieją dowody potwierdzające skuteczność kannabinoidów w leczeniu nudności wywołanych chemioterapią, niektórych zaburzeń napadowych, przewlekłych zespołów bólowych i stwardnienia rozsianego. Ale to zupełnie co innego niż, no wiesz, powszechna normalizacja rekreacyjnego, intensywnego stosowania marihuany, zwłaszcza u osób, których mózgi wciąż się rozwijają, co następuje dopiero około 25. roku życia”.

Reklama

-powiedziała

Reklama

Na stronie Sejmu RP opublikowano pełne wyniki konsultacji społecznych ws. depenalizacji marihuany. Chodzi oczywiście o depenalizację do 15 gramów suszu oraz uprawy 1 rośliny konopi na własny użytek. Konsultacje społeczne ws. ziela pobiły dotychczasowy rekord Sejmu, wypełniono 22561. Poprzedni rekord wynosił 20868 ankiet i dotyczył ustawy o dostępie do broni. Nietrudno się domyśleć, że większość wypełniających ankietę obywateli była za wprowadzeniem zmian. Ale pojawiają się także głosy przeciwko zmianom. Oto jak się przedstawiają wyniki konsultacji.

Reklama

Sejm opublikował pełne wyniki konsultacji społecznych ws. depenalizacji marihuany

Po tym, jak w marcu klub parlamentarny Centrum złożył do laski marszałkowskiej projekt nowelizacji Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii, który znosi kary za posiadanie do 15 gramów marihuany oraz uprawy 1 rośliny konopi indyjskich na własny użytek, Sejm uruchomił w tej sprawie konsultacje społeczne. Trwały one przez cały kwiecień i właśnie opublikowano ich wyniki. 

Nie jest zaskoczeniem, że zdecydowana większość wypełnionych ankiet to wyrażenie poparcia dla proponowanych w nowelizacji ustawy rozwiązań. 

wyniki konsultacji społecznych ws. depenalizacji marihuanyJak widać, zaledwie 1% ankietowanych jest przeciwna wprowadzeniu zmian. 94,9% jest natomiast zdecydowanie za ich wprowadzeniem. Kilka procent ankietowanych popiera proponowane rozwiązania w znacznej większości.

Zdecydowana większość ankietowanych zgodziła się z tym, że obecne prawo jest represyjne i przynosi więcej szkód niż pożytku, a proponowane w projekcie rozwiązania będą miały pozytywny wydźwięk społeczny.

wyniki konsultacji społecznych ws. depenalizacji marihuany

Natomiast 70% ankietowanych oznajmiło, że zmiana prawa dotyczy ich bezpośrednio (wybrano 5 i 4). Oznaczać to może, że 30% ankiet wypełnili ludzie, którzy sami z marihuany nie korzystają, ale np nie chcą, aby ktoś z ich najbliższych mógł mieć kłopoty z prawem tylko dlatego, że wieczorem zamiast lampki wina woli wypalić jointa.

wyniki konsultacji społecznych ws. depenalizacji marihuany

Natomiast nieco ponad 40% osób biorących udział w konsultacjach wyraziła swoja opinię dodając do ankiety komentarz.

Pełne wyniki konsultacji podane przez Sejm znajdziesz T U T A J

Reklama

Co z wynikami konsultacji publicznych zrobi rząd? Jak politycy zareagują na fakt, że pobito rekord społecznego zainteresowania konsultacjami w tej sprawie? Na chwilę obecną ciężko jest cokolwiek przewidzieć, dlatego poinformujemy gdy tylko pojawią się w tej sprawie jakiekolwiek informacje.

Reklama

Najstarsza skamielina rośliny konopi pochodzi z Europy? Naukowcy uważają, iż konopie jakie znamy dzisiaj czyli gatunek Cannabis sativa pochodzi z Azji. Sugerują to analizy najstarszego znalezionego pyłku konopnego, sprzed około 20 milionów lat (epoka miocenu). Teraz to założenie zostało podważone przez skamieniałość rośliny z kolekcji Museum für Naturkunde w Berlinie. Jest to dość dobrze zachowany odcisk liścia w skamieniałym błocie, datowany na 48 – 56 milionów lat, który Paul Friedrich opisał jako Cannabis oligocaenica już w 1883 roku. Po czym wszyscy o znalezisku zapomnieli. Oto więcej informacji.

Reklama

Berlin: Do muzeum trafiła najstarsza skamielina rośliny konopi mająca ok. 50 milionów lat, pochodzi z Europy i wszyscy o niej zapomnieli

Odcisk liścia konopi w skamieniałym błocie, po raz pierwszy był opisany przez botanika w roku 1883 i na prawie 140 lat został zapomniany. Jest to część kolekcji berlińskiego muzeum. Skamieniałość Cannabis oligocaenica znaleziono w pobliżu Eisleben w Saksonii-Anhalt i jest to prawdopodobnie najstarsza znana roślina konopi na świecie.

Naukowcy Muzeum Historii Naturalnej w Berlinie ponownie datowali znalezisko i doszli do zaskakującego wyniku: skamieniałość pochodzi z Eocenu dolnego, czyli ma między 56 a 48 milionów lat.

Paul Friedrich, botanik z końca XIX wieku, opisał tę skamieniałość liścia jako Cannabis oligocaenica. Znalezisko było pierwotnie datowane na oligocen, stąd nazwa, czyli na około 25-30 milionów lat.

Jednak nowsze analizy geologiczne pokazują, że warstwa skamieniałości jest znacznie starsza. Według obecnej klasyfikacji Muzeum Historii Naturalnej w Berlinie skamieniałość należy do Eocenu dolnego, epoki, która skończyła się około 56-48 milionów lat temu. To czyni go o 30-35 milionów lat starszym niż dotychczas znane najstarsze skamieniałości konopi z północno-zachodnich Chin, które są datowane na około 20 milionów lat.

Co ciekawe, odcisk liścia wykazuje charakterystyczne cechy roślin konopi z czasów obecnych: wydłużony, lancetowaty kształt i wyraźnie pikowany brzeg liścia. To morfologiczne podobieństwo do Cannabis sativa zaskoczyło badaczy.

To, co kiedyś trafiło do archiwum jako osobliwość, teraz zajmuje centralne miejsce w dyskusjach paleobotaniczych. Fakt, że skamieniałość znajdowała się przez 140 lat w zbiorach berlińskiego Muzeum Historii Naturalnej, czyni tę historię jeszcze bardziej niezwykłą. Ta niezwykle cenna skamieniałość liścia konopi leżała zapomniana na półce w archiwum, podczas gdy nauka przez dziesięciolecia szukała korzeni rośliny konopi zupełnie gdzie indziej.

Najstarsza skamielina rośliny konopi pochodzi z terenów obecnych Niemiec, a nie jak dotąd uważano z Azji?

Ta najstarsza znaleziona skamielina konopi rzuca całkiem nowe światło na pochodzenie rośliny.

Od teraz naukowcy będą stawiać pytania czy konopie naprawdę pochodzą wyłącznie z Azji Środkowej?  A może do Azji zawędrowały z Europy?Dotychczasowa nauka zakładała, że rodzaj Cannabis powstał w północno-zachodniej części Chin i rozprzestrzeniał się stamtąd przez tysiące lat na resztę świata. Skamieniałość z Eisleben co najmniej podważa tę tezę. 

Niezależnie od tego, jak spektakularne jest znalezisko, naukowcy podchodzą do niego z dozą ostrożności. Do ostatecznego określenia parametrów skamieliny będą potrzebne, obok zewnętrznego kształtu liścia, również szczegóły mikrostruktury, zwłaszcza charakterystyczne włoski liścia (trichomy), które odróżniają nowoczesne rośliny konopi od pokrewnych rodzajów. W skamieniałości tych szczegółów niestety brakuje, ze względu na stan zachowania.

Reklama

Dlatego naukowcy mówią o zdecydowanym wskazaniu, a nie o ostatecznym dowodzie. Trwają dalsze analizy paleobotaniczne. Nie wynika to ze słabej jakości znaleziska, ale z dobrej praktyki naukowej.

Reklama

Niemiecki są orzekł, że prywatne ubezpieczenie zdrowotne ma pokrywać koszty terapii medyczną marihuaną. Wszystko zaczęło się od tego, że na początku 2019 roku mężczyzna zwrócił się do prywatnej firmy ubezpieczeniowej, z której usług korzystał, o zwrot pozostałej części kosztów terapii konopnej ponieważ państwowa refundacja nie pokrywa ich w całości. Ubezpieczyciel początkowo odmówił, argumentując, że terapia konopiami nie była konieczna z medycznego punktu widzenia. Mężczyzna poszedł zatem do sądu, który przyznał mu rację, a ubezpieczycielowi nakazał wypłatę 19.000 euro, które pacjent wydał na marihuanę z własnej kieszeni. Czy teraz każdy pacjent może liczyć na to samo? Oto więcej informacji.

Reklama

Niemcy: Prywatne ubezpieczenie ma pokrywać koszty terapii medyczną marihuaną – orzekł sąd w Hamburgu

Rozprawa, która odbyła się w sądzie w Hamburgu dotyczyła sprawy byłego policjanta, który w 2007 roku uległ wypadkowi w pracy. Wypadek spowodował poważny ból w barku, który uniemożliwiał byłemu policjantowi normalne funkcjonowanie.

Początkowo, aby uśmierzyć ból, stosowano u niego opioidy zgodnie z drabiną analgetyczną WHO (dopasowanie terapii pod konkretny poziom bólu). Stosowano także leki zwiotczające mięśnie (leki zmniejszające napięcie mięśniowe). Jednak żadna z tych metod nie przynosiła pacjentowi ulgi w bólu, a dodatkowo powodowały one poważne skutki uboczne, takie jak uszkodzenie wątroby i ryzyko uzależnienia.

Ulgę przynosiła jedynie terapia konopiami indyjskimi przepisana przez lekarza.

Refundacja pokrywała 70% jego wydatków na medyczną marihuanę od początku terapii. Na początku 2019 roku mężczyzna zwrócił się do swojej prywatnej firmy ubezpieczeniowej o zwrot pozostałej części kosztów swojej terapii. Ubezpieczyciel początkowo odmówił, argumentując, że terapia nie była konieczna z medycznego punktu widzenia, a dostępne badania były niewystarczające. Mężczyzna pozwał firmę, w której był ubezpieczony i sprawę wygrał.

Raport medyczny potwierdził skuteczność terapii medyczną marihuaną. Sąd natomiast wyjaśnił, że nawet bez kompleksowych badań terapia może być konieczna z medycznego punktu widzenia.

Prywatna firma ubezpieczeniowa musi teraz pokryć ponad 19 000 euro kosztów leczenia.

Prywatne towarzystwa ubezpieczeń zdrowotnych są zatem zobowiązane do pokrycia kosztów, jeśli preparaty z konopi indyjskich stanowią uzasadnioną i skuteczną alternatywę dla objawów bólowych. Jeśli ubezpieczyciel odmawia wypłaty odszkodowania, należy zasięgnąć porady prawnej i sporządzić opinię medyczną.

-powiedział rzecznik prasowy portalu prawniczego anwaltauskunft.de. 

Reklama

Polska: Koszty terapii medyczną marihuaną można odliczyć od podatku

Polscy podatnicy nie mogą liczyć na refundację terapii konopnej. Mogą natomiast skorzystać z ulgi na leki, dzięki której możliwe jest częściowe odliczenie poniesionych wydatków. Niestety ulga ta nie przysługuje każdemu, więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule T U T A J.

Reklama

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.