Szczytno: 28-latek zapalił jointa na komendzie

zapalił jointa na komendzie

Mieszkaniec Szczytna przyszedł do komendy wyjaśnić wątpliwości związane z wcześniejszą interwencją z jego udziałem. Czekając na funkcjonariuszy w poczekalni wyciągnął i odpalił jointa, co nie uszło uwadze znajdujących się tam policjantów. Dalszy ciąg wydarzeń zakończył się przeszukaniem miejsca zamieszkania 28-latka i zastosowanym wobec niego aresztem tymczasowym na okres 3. miesięcy.Oto więcej informacji.

Szczytno: 28-latek zapalił jointa na komendzie

W piątkowy ranek (17.01.2025 r.) na teren szczycieńskiej jednostki Policji wszedł mężczyzna, który chciał wyjaśnić wątpliwości, jakie miał w związku z wcześniejszą interwencją, w której brał udział

Reklama

Siedząc w poczekalni i oczekując na rozmowę z policjantami, postanowił sobie nieco umilić czas. Z kieszeni wyciągnął i zapalił skręta zawierającego marihuanę. Nie umknęło to policjantom znajdującym się na stanowisku kierowania, którzy podjęli interwencję.

Mieszkaniec Szczytna został zatrzymany, a podczas dalszych czynności mundurowi zabezpieczyli w jego mieszkaniu ponad 600 gramów suszu roślinnego oraz prawie 60 gramów białego proszku. Po zbadaniu substancji okazało się, że była to marihuana oraz amfetamina.

W toku przeprowadzonych czynności policjanci ustalili, że mężczyzna będąc wcześniej w domu wszczął awanturę ze swoim ojcem, podczas której kierował wobec niego groźby pozbawienia życia i uszkodzenia ciała. Mundurowi otrzymali informację o zdarzeniu od zaniepokojonego członka rodziny.

Nie wiadomo co kierowało 28-latkiem, że zapalił jointa na komendzie posiadając w miejscu zamieszkania jej znaczną ilość.

Kryminalni przedstawili mu zarzuty popełnienia przestępstw posiadania znacznej ilości środków odurzających oraz substancji psychotropowych, a także kierowania gróźb karalnych. Sąd Rejonowy w Szczytnie podczas posiedzenia postanowił zastosować wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.

Źródło: Policja Szczytno

Reklama

Ostatnio popularne

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

WeCann 2026 to pierwsze takie wydarzenie w naszym kraju, które kierowane jest do pacjentów korzystających z medycznych konopi. Dlatego z przyjemnością objęliśmy je swoim patronatem. WEcann to wydarzenie, w którym wiedza medyczna spotyka się z siłą społeczności, a za wszystkim stoi BudCare oraz Akademia Spectrum. Prelekcje prowadzone przez ekspertów, praktyczne warsztaty i przestrzeń do zadawania pytań, wymiany doświadczeń oraz konfrontowania mitów z tym, co mówi medycyna i nauka – to wszystko i wiele więcej już 7 lutego w Warszawie, a liczba miejsc jest ograniczona. Oto więcej informacji.

Reklama

WeCann 2026 – pierwsze takie wydarzenie konopne dla pacjentów już w lutym

WeCann 2026 to pierwsze takie wydarzenie w Polsce, które kierowane jest do pacjentów korzystających z medycznej marihuany i chcących zgłębić wiedzę na jej temat. Jest to inicjatywa największej polskiej społeczności medycznej marihuany – BudCare.pl oraz Akademii Spectrum.

WEcann to efekt współpracy BudCare i Akademii Spectrum, która ma na celu połączyć pacjentów, lekarzy i farmaceutów przy jednym stole i prowadzić rozmowę o terapii konopnej w sposób odpowiedzialny, rzeczowy i bez tabu.

Stawiamy na edukację i dialog, a nie „targi dla targów”: są prelekcje prowadzone przez ekspertów, praktyczne warsztaty i przestrzeń do zadawania pytań, wymiany doświadczeń oraz konfrontowania mitów z tym, co mówi medycyna i nauka. Poruszamy tematy od onkologii i bezpieczeństwa, przez sport, aż po seksuologię, a całość uzupełniają kulisy rynku i produkcji – w tym relacja prosto z kanadyjskiej fabryki konopnych.

-piszą o wydarzeniu jego organizatorzy

WEcann to jedno wydarzenie w kilku wymiarach: 

  • strefy tematyczne,
  • część wystawowa,
  • networking, 
  • budowanie większej świadomość i bezpieczniejsze podejście do leczenia, oparte na praktyce i rzetelnej informacji.

Na Wydarzeniu pojawi się także spora reprezentacja polskiej społeczności konopnej – konopni edukatorzy, twórcy konopnych treści, konopni działacze i influencerzy.

A gdzie to wszystko się odbędzie?

W samym sercu artystycznej Pragi, w postindustrialnych wnętrzach 'Małej Warszawy’. Organizatorzy zapewniają łatwy dojazd zarówno komunikacją miejską, jak i samochodem.

Adres: ul. Otwocka 14, 03-759 Warszawa

Więcej informacji oraz bilety znajdziesz T U T A J

Do zobaczenia na miejscu!

Reklama

Wolne Konopie chcą się spotkać z prezydentem ws. depenalizacji marihuany. Stowarzyszenie wysłało do Karola Nawrockiego pismo z prośbą o rozmowę na temat karania za posiadanie ziela na własny użytek. Petycje w tej sprawie jeszcze w grudniu skierował także Przemysław Zawadzki. Czy istnieje szansa, że obecny prezydent podjąłby jakiekolwiek działania na rzecz liberalizacji prawa w zakresie konopi? Jaka jest treść obu dokumentów oraz dlaczego Wolne Konopie nie robiły kompletnie nic podczas gdy była np. procedowana sprawa dezyderatu do premiera? 

Reklama

Wolne Konopie chcą się spotkać z prezydentem ws. depenalizacji marihuany

W piśmie skierowanym do Karol Nawrockiego przez stowarzyszenie Wolne Konopie proszą o spotkanie z prezydentem w imieniu milionów użytkowników. W dokumencie czytamy m.in.:

Szanowny Panie Prezydencie,

   w imieniu Stowarzyszenia na rzecz racjonalnego i efektywnego wykorzystania konopi „Wolne Konopie” zwracamy się z uprzejmą prośbą o możliwość osobistego spotkania w celu omówienia problematyki karania obywateli za posiadanie niewielkich ilości marihuany przeznaczonych na własny użytek.

Jako organizacja społeczna reprezentująca ponad 2 miliony użytkowników marihuany, od lat prowadzimy działania na rzecz racjonalnej polityki konopnej, opartej na faktach i danych naukowych. Nasze działania koncentrują się na ochronie praw obywatelskich, edukacji oraz wskazywaniu rozwiązań, które realnie służą interesowi narodowemu, bezpieczeństwu społecznemu oraz zdrowiu publicznemu.

Dokument, który skierowano do prezydenta:

prezydentem ws. depenalizacji marihuany

Czy propozycja zostanie przyjęta przez głowę państwa przyjęta? A jeżeli tak to czy można liczyć na jakiekolwiek zmiany, które mogłyby z tego wyniknąć? Na chwilę obecna raczej nie ma na to szans ponieważ całkiem niedawno Karol Nawrocki się na ten temat wypowiedział, a jego słowa niestety nie napawają optymizmem. 

W trakcie kampanii prezydenckiej, czyli stosunkowo niedawno, wypowiadał się na ten temat tak:

-A zalegalizował by Pan marihuanę?

-Ja nie jestem za legalizacją narkotyków, nie jestem tego zwolennikiem, nie będę w tym uczestniczył. Natomiast mam podejście wolnościowe o czym mówiłem wielokrotnie w odniesieniu do różnych sektorów życia społecznego.

-mówił Karol Nawrocki w rozmowie z RMF FM, więcej na ten temat przeczytasz T U T A J

Dlaczego Wolne Konopie podjęły tego typu działania teraz, a nie gdy był na to odpowiedni czas?

Bo przypomnijmy, że cały rok 2025 był rokiem, podczas którego do premiera skierowano dezyderat ws. depenalizacji posiadania i uprawy konopi indyjskich na własny użytek. Do zmiany prawa dążył także Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany, który po raz pierwszy w historii wywodził się z obozu rządzącego. 

I w tym potencjalnie najistotniejszym roku dla polskiej sprawy konopnej, Wolne Konopie zawiodły na całej linii, po raz kolejny. 

W wyniku tej bierności, Polska jest jedynym krajem na świecie, gdzie nie odbyła się żadna kampania popierająca zmiany, które były możliwe jak jeszcze nigdy dotąd. W każdym kraju gdzie politycy debatują nad depenalizacją marihuany odbywają się w tej sprawie kampanie społeczne z prawdiwego zdarzenia.

Jesteśmy też jedynym krajem, gdzie stowarzyszenie prokonopne nie robi w ogóle nic sensowego na rzecz zmian, a czasem nawet popiera chore pomysły rządu jak ten z zakazaniem suszu CBD do palenia. Trzon WK od lat skupia się na promocji swoich biznesów bardziej niż na jakichkolwiek sensownych działaniach mogących realnie coś zmienić. 

Inicjatywa Przemysława Zawadzkiego

Swoja inicjatywę wykazał też konopny działacz i aktywista Przemysław Zawadzki, który w grudniu wysłał do kancelarii prezydenta petycję ws. zmian prawnych dot. konopi. 

„Działając w interesie publicznym wnoszę o podjęcie inicjatywy ustawodawczej w przedmiocie zmiany ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz. U. 2005 Nr 179 poz. 1485 z późn. zm.) tak, aby osoby posiadające nieznaczne ilości marihuany nie były karane lub aby czyn ten był wykroczeniem, a nie jak obecnie przestępstwem zagrożonym karą 3 lat pozbawienia wolności.

Może to być dodanie w art. 62 ustępu 4 w brzmieniu: jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w ust. 1 jest żywica konopi lub ziele konopi innych niż włókniste w ilości mniejszej niż 15 gramów, sprawca nie podlega karze.”

-czytamy w petycji, której całą treść wraz z uzasadnieniem znajdziesz T U T A J.

Reklama

Marihuana z USA zalewa Europę, a ostatni rok to potężny wzrost przemytu z Ameryki Północnej. W 2025 r. ponad 10 ton zioła z USA skonfiskowano jedynie na lotnisku Kolonia/Bonn, w samej Antwerpii (Belgia) udaremniono w zeszłym roku przemyt 20 ton. Z kolei władze w Holandii przechwyciły aż 65 ton suszu – wszystko to są wzrosty o kilkaset procent względem roku poprzedniego co pokazuje, że fala zielonej kontrabandy do Unii Europejskiej bardzo mocno przybiera na sile, a niemieckie media piszą, że wg. logiki Donalda Trumpa, to właśnie on jest mózgiem operacji przemytu zioła do Europy. Oto więcej informacji.

Reklama

Marihuana z USA zalewa Europę

W ostatnim roku drastycznie wzrósł przemyt marihuany ze Stanów Zjednoczonych do Europy. Wzrost widoczny jest w różnych kategoriach – przemyt morski w kontenerach oraz drogą lotniczą w bagażu rejestrowanym.

Konopie indyjskie przemycone z USA zazwyczaj nie są szczególnie dobrze ukryte. Czasami jest to pół kilograma, a czasami 30 kilogramów, zapakowane do walizek jak bagaż. Czasami między pakunkami ukrytymi w walizce rozsmarowywana jest musztarda, pasta curry lub kawa. Celnicy na lotnisku Kolonia/Bonn znaleźli nawet środki do czyszczenia muszli klozetowych, które miały maskować zapach ziela. Często są to też przesyłki lotnicze.

W dokumentach wysyłkowych wymienione są towary, które mniej więcej odpowiadają rozmiarem i wagą: dżinsy, ozdoby świąteczne, kosz do koszykówki ze stojakiem. Przesyłki z konopiami mają jeszcze jedną wspólną cechę: nadawcę zza Atlantyku.

Lotnisko Kolonia/Bonn to jeden z największych węzłów przeładunkowych w Europie. Każdej nocy przechodzi przez nie od 600 000 do 700 000 paczek; w okolicach Bożego Narodzenia liczba ta może sięgać nawet miliona. Służby celne mogą skontrolować jedynie ułamek z nich. Na podstawie analizy ryzyka celnicy decydują, które paczki prześwietlić, a które przekazać psom tropiącym. Stany Zjednoczone od dawna znajdują się na samym szczycie listy krajów wysokiego ryzyka prób przemytu.

Na lotnisku Kolonia/Bonn, prawie każdej nocy 15 psów tropiących narkotyki znajduje marihuanę, ani musztarda, ani środek do czyszczenia muszli klozetowej nie pomagają. Ich nosy są zbyt wrażliwe.

Obecnie mamy do czynienia z napływem przesyłek marihuany z USA. Jesteśmy nią zalewani, nie da się tego inaczej ująć

-mówi Jens Ahland z Głównego Urzędu Celnego w Kolonii.

W Europie już w 2023 i 2024 roku urzędnicy celni zaczęli napotykać rosnącą liczbę przesyłek lotniczych, a nawet całe kontenery wypełnione marihuaną z Ameryki Północnej. 7 listopada ubiegłego roku, Europejski System Ostrzegania przed Narkotykami (EUDA) wysłał ostrzeżenie do wszystkich państw członkowskich w ramach „komunikatu o ryzyku w ramach Europejskiego Systemu Ostrzegania przed Narkotykami”. Eksperci EUDA zwrócili w nim uwagę, że liczba konfiskat marihuany z USA i Kanady ponownie gwałtownie wzrosła w 2025 roku.

Dane dla całej Europy za cały rok 2025 nie są jeszcze dostępne, ale: w samej Belgii celnicy skonfiskowali w zeszłym roku ponad 21 ton marihuany, to prawie pięć razy więcej niż w 2024 roku. Większość z nich odkryto w kontenerach z Kanady, które dotarły do ​​portu w Antwerpii.

Holenderskie służby celne odnotowały czterokrotny wzrost liczby konfiskat, do 65 ton, głównie z Ameryki Północnej.

W Luksemburgu liczba ta wyniosła prawie trzy tony, prawie w całości ze Stanów Zjednoczonych.

Niemieckie służby celne nie opublikowały jeszcze danych za 2025 rok, zostaną one przedstawione wiosną na konferencji prasowej z udziałem ministra finansów. Wszystko wskazuje jednak na to, że trend z poprzednich lat utrzyma się również w Niemczech, w wygląda to tak:

  • 2022 – po raz pierwszy w historii konfiskata marihuany przekroczyła tonę
  • 2023 – skonfiskowano już ponad 2 tony marihuany
  • 2024 – skonfiskowano ponad 4 tony marihuany
  • 2025 – skonfiskowano ponad 10 ton marihuany, 95% ma pochodzić z USA (informacje podały niemieckie media)

Jak widać trend wzrostu jest znaczący i jak tak dalej pójdzie, to już w tym roku do Europy dotrze kilkaset ton marihuany ze Stanów Zjednoczonych. Liczby są potężna, a przecież mówimy o nielegalnym przemycie, który został przechwycony, czyli zaledwie ułamku tego, co zostało faktycznie wysłane.

Marihuana z USA zalewa Europę – jaki jest tego powód?

Oczywiście wszystko zaczyna się od zmiany prawa i uznania marihuany za legalny produkt. Boom na konopie indyjskie po ich legalizacji był duży, ale rynek zbytu już nie, podaż była i jest dużo większa niż popyt. Nadprodukcja powoduje, że producenci szukają zbytu dla swoich produktów, a gdy opcje na legalnym rynku się wyczerpują – pozostaje szara strefa i czarny rynek.

W Oklahomie, badanie z 2023 roku wykazało, że nawet licencjonowane przez stan firmy produkowały około 64 razy więcej medycznej marihuany, niż było potrzebne do zaopatrzenia zarejestrowanych użytkowników w tym stanie. Nawet rzekomo legalna marihuana była w dużej mierze przeznaczona na czarny rynek. Śledztwa przeprowadzone przez dziennikarzy śledczych z ProPublica i The New York Times pokazują, że głównymi graczami na nielegalnym handlu marihuaną w USA są chińskie grupy przestępcze.

Nadprodukcja marihuany w USA i Kanadzie to także niższe ceny produktu, co jest zachętą dla przemytników.

Pomimo ogólnej inflacji, ceny na legalnym rynku marihuany gwałtownie spadły zarówno w USA, jak i Kanadzie, właśnie z powodu ogromnej nadprodukcji. Nie jest jasne, czy marihuana, która trafia obecnie do Europy, pochodzi z legalnie wyprodukowanych nadwyżek, czy nielegalnych plantacji.  We wspomnianym ostrzeżeniu wysyłanym do państw UE przez EUDA, organizacja powołała się na doniesienia władz USA, że nielegalne plantacje stosują nadmierne ilości pestycydów, a zatem marihuana z tych upraw może być silnie zanieczyszczona.

Bardzo istotnym elementem jest także panująca od lat moda na tzw. „Cali Weed”, czyli najwyższej jakości odmiany marihuany uprawiane w Kaliforni. Ale nie chodzi jedynie o Kalifornie bo w Europie zioło z USA na ogólnie bardzo dobrą opinie, co nie zawsze przekłada się na faktyczna jakość tego suszu, który jest do EU przemycany.

Podobna sytuacja chociaż na mniejsza skalę ma miejsce także w przypadku Tajlandii i przemytu z niej zioła do Europy – więcej na ten temat przeczytasz T U T A J

Reklama

Częstochowski radny z Lewicy, Zbigniew Niesmaczny, złożył swojemu koledze nietypowe życzenia z okazji świąt. Lokalny polityk i przedsiębiorca wysłał nagranie, na którym składa życzenia… popalając sobie z lufki marihuanę. Film z życzeniami, który najpewniej był wysłany w wiadomości prywatnej, wypłynął kilka dni temu. W miniony czwartek odbyła się natomiast sesja rady miasta Częstochowa, na którą radny z Lewicy wszedł i przywitał się z obecnymi hasłem „sadzić, palić zalegalizować”. Jaka była reakcja Rady Miasta? Co na to posłanka Żukowska? Oto więcej informacji.

Reklama

Częstochowa: Radny z Lewicy składał życzenia świąteczne paląc zioło

Częstochowski radny z ramienia Lewicy, Zbigniew Niesmaczny, stał się w zeszłym tygodniu bohaterem niecodziennej sytuacji.

Do sieci wyciekło nagranie, które było zapewne wysłane w wiadomości prywatnej przed świętami.

Na filmie częstochowski radny z Lewicy, składa nietypowe życzenia swojemu koledze Sebastianowi… paląc z lufki marihuanę, a przynajmniej tak twierdzi bohater nagrania, na którym mówi:

Wszystkiego najlepszego na święta. Pamiętaj, Lewica, dobre zioło. Wracaj do nas szybko, musimy to nadrobić

Do kogo kierowane są życzenia? Lokalne media podają, że najprawdopodobniej chodzi o Sebastiana Trzeszkowskiego.

Co ciekawe, lokalne media nie robią z tego wielkiej afery, a wręcz podchodzą do sytuacji wręcz humorystycznie.

A ponieważ radny Zbigniew Niesmaczny, autor życzeń, jest zaangażowany w działania mające na celu wprowadzenie nocnej prohibicji alkoholowej na terenie miasta, niektórzy śmieszkują, że zamiast sklepów monopolowych, może powstaną coffeeshopy.

Dzień po tym jak nagranie z życzeniami wyciekło do sieci, odbyła się sesja rady miasta. Na którą radny Zbigniew Niesmaczny wszedł i przywitał się z obecnymi na sali hasłem „sadzić, palić zalegalizować”

Później pojawił się z jego strony żart o „odpalaniu” urządzenia do głosowania.

Swoje niezadowolenie wyraził natomiast FP Nowa Częstochowa, gdzie napisano:

Prawo dla frajerów, przywileje dla Lewicy. 

Radny Zbigniew Niesmaczny – współprzewodniczący klubu Lewicy w Radzie Miasta – w nagraniu, które trafiło do sieci, odpalając lufkę, mówi: „Pamiętaj – Lewica, dobre zioło”, a potem na sesji: „sadzić, palić, zalegalizować!” i „chwileczkę, muszę odpalić”. Zwykły mieszkaniec za posiadanie czy palenie marihuany może dostać mandat, trafić przed sąd, a nawet do więzienia. 

To pokazuje pełną arogancję i brak odpowiedzialności. Prawo obowiązuje tylko zwykłych ludzi, a politycy (którzy sami to prawo projektują) mogą je sobie olać. Oczywiście kwestia legalizacji czy delegalizacji marihuany to temat do dyskusji i debaty publicznej. Ale prawo w tym momencie jasno określa, jak wygląda sytuacja, i my wszyscy podlegamy jego zasadom. Nie tylko Niesmaczny i Żukowska kompromitują Lewice – cała ta partia w Polsce straciła jakikolwiek kierunek. 

Na platformie X głos w sprawie zabrała Maria Żukowska, która sprawę skomentowała słowami: „Jesteśmy za legalizacją” marihuany

Użytkownik X zapytał: „Ale na razie jest to zachowanie nielegalne. Więc jaka będzie reakcja?” – posłanka odpowiedziała jednym słowem: „Żadna.

Takie comming outy to my szanujemy, oby więcej. 

Reklama

Rząd zrezygnował z planowanego zakazu sprzedaży suszu CBD do palenia i waporyzacji. O sprawie zrobiło się głośno rok temu gdy na sejmowej stronie pojawił się projekt o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz niektórych innych ustaw autorstwa Wojciecha Koniecznego, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Zdrowia. Projekt ten zawierał zmianę, która do tej pory wydawałaby się czymś zupełnie abstrakcyjnym, a mianowicie zakaz sprzedaży suszu CBD czy CBG do palenia i waporyzacji. Planowane zmiany przewidywały kary więzienia za handel suszem konopi siewnych do palenia lub waporyzacji. Jednak wygląda na to, że Ministerstwo Zdrowia się z tego pomysłu wycofało. Oto więcej informacji.

Reklama

Rząd wycofał się z pomysłu zakazu sprzedaży suszu CBD do palenia i waporyzacji

Po raz pierwszy pisaliśmy na ten temat w styczniu tego roku, informując, że:

„Na sejmowej stronie pojawił się projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz niektórych innych ustaw autorstwa Wojciecha Koniecznego, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Zdrowia.

Projekt ten zawierał punkty mówiące o zakazie sprzedaży konopi siewnych z przeznaczeniem do palenia lub waporyzacji. Według planowanych zmian za handel np. suszem CBD można by trafić na rok do więzienia.”

Natomiast w październiku 2025 r. informowaliśmy, że propozycja zmiany Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii niebawem najpewniej trafi pod głosowanie ponieważ widniała po kolejnych aktualizacjach.

Jednak zapisy o zakazie sprzedaży suszu konopi siewnych do palenia nie pojawiły się już w kolejnej aktualizacji projektu zmian w Ustawie o Przeciwdziałaniu Marihuany datowanej na 8 stycznia 2026 r., a opublikowanej 21. stycznia 2026 r.

 

Oznacza to, że resort zdrowia chyba zrozumiał szkodliwość swojego pomysłu zmiany w U. o P. N.

Reklama
Wiele wskazuje na to że mamy drobny sukces i udało się rządzącym wybić z głowy ten absurdalny pomysł, którego dość długo bronili.
Na etapie rozpatrywania projektu przez Stały Komitet Rady Ministrów z projektu zostały w ostatnich dniach usunięte przepisy regulujące uprawę i obrót konopiami włóknistymi, w tym absurdalny zakaz ich sprzedaży z przeznaczeniem do palenia lub waporyzacji.
-skomentował sytuacja na swoim FB Przemysław Zawadzki.
 
Pomysł Ministerstwa Zdrowia, aby wprowadzić zakaz sprzedaży suszu CBG i CBD do palenia i waporyzacji był mocno oderwany od rzeczywistości oraz sprzeczny z jakąkolwiek logiką, dlatego cieszy fakt, że się z niego wycofano. 
 
Aktualny projekt zmian w Ustawie o Przeciwdziałaniu Narkomanii znajdziesz  T U T A J

Użytkownicy marihuany są niesłusznie karani za prowadzenie pojazdów pod wpływem – mówią wyniki najnowszych badań. Problemem, z którym nie poradził sobie jeszcze żaden rząd na świecie jest fakt traktowania konopi jak alkoholu. Jednak takie podejście nie znajduje poparcia w rzeczywistości ponieważ metabolity alkoholu w wydychanym powietrzu znajdują się jedynie gdy użytkownik jest pod wpływem, jest odurzony. W momencie gdy taka osoba wytrzeźwieje – metabolity alkoholu znikają. W przypadku zioła jest inaczej – jego metabolity utrzymują się w organizmie przez wiele dni od ostatniego spożycia, co oznacza, że taka osoba będąc zupełnie trzeźwym, w razie kontroli można zostać uznanym za kierowcę „pod wpływem” i stanąć przed sądem.

Reklama

Użytkownicy marihuany są niesłusznie karani za prowadzenie pojazdów pod wpływem – wynika z badań

Ustawodawcy i organy regulacyjne w wielu państwach na całym świecie, których celem jest ograniczenie liczby kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem narkotyków, od dawna starają się zastosować strategię opartą o przestępstwa związane z alkoholem. Chodzi oczywiście o ustalenie czy kierowca jest trzeźwy co w przypadku alkoholu jest bardzo proste – poziom stężenia metabolitów oznacza poziom odurzenia, im ich liczba większa tym bardziej pijany jest kierowca. 

W przypadku marihuany stosowane są podobne wytyczne – także w Polsce. Oznacza to że jeżeli u badanego kierowcy zostaną wykryte metabolity marihuany – zostaje on oskarżony za prowadzenie pojazdu pod wpływem środków odurzających.

Tylko jest jeden fundamentalny problem – metabolity marihuany utrzymują się w organizmie nawet przez kilka tygodni od ostatniego spożycia. Oznacza to, że całkowicie trzeźwy kierowca może niesłusznie zostać oskarżonym o prowadzenie pod wpływem marihuany. 

Ustawodawcy i organy regulacyjne, których celem jest ograniczenie liczby kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem narkotyków, od dawna starają się zastosować strategię znaną ze ścigania sprawców przestępstw przeciwko alkoholowi: ustalenie limitu stężenia THC we krwi, po przekroczeniu którego kierowca jest uznawany za osobę pod wpływem, powszechnie określanego jako ilość „per se”.

Wielu regularnych użytkowników marihuany przekracza zerową tolerancję i stężenie THC w organizmie kilka dni po ostatnim użyciu, ryzykując konsekwencje prawne, mimo braku dowodów na upośledzenie

– stwierdzili autorzy badania, które opublikowano w naukowym czasopiśmie Clinical Chemistry i było częściowo finansowane przez Narodowy Instytut Zdrowia USA oraz stan Kalifornia.

Wyniki te potwierdzają wcześniejsze badania wykazujące słabe lub niejednoznaczne powiązania między poziomem THC we krwi a ryzykiem wypadku. Obszerne badania epidemiologiczne wykazały, że chociaż używanie marihuany może nieznacznie zwiększać ryzyko kolizji, efekt ten jest znacznie mniejszy niż w przypadku spożywania alkoholu.

Jednym z głównych problemów związanych z wykorzystywaniem stężeń THC w ustawodawstwie per se jest to, że farmakokinetyka THC znacznie różni się od farmakokinetyki etanolu 

-napisali badacze.

Autorzy podkreślili, że alkoholu zazwyczaj nie da się wykryć po upływie jednego czy dwóch dni od ostatniego spożycia, natomiast poziom THC można zmierzyć nawet do 30 dni po ostatnim zażyciu ze względu na jego lipofilową naturę.

W ramach badania, naukowcy przebadali 190 osób intensywnie używających marihuany, którym zalecono 48-godzinną abstynencję. Po tym kilkudniowym okresie, u uczestników zmierzono stężenie THC we krwi zarówno przed, jak i po spożyciu konopi, aby ustalić wartości bazowe. Obserwowano ich również za pomocą symulatora jazdy.

Obecne stężenia marihuany we krwi, wykorzystywane do identyfikacji kierowców będących pod wpływem środków odurzających, mogą doprowadzić do skazywania na karę więzienia niewinnych ludzi

– poinformowało w komunikacie prasowym Stowarzyszenie Diagnostyki i Medycyny Laboratoryjnej, wydawca czasopisma, w którym opublikowano badanie.

Jednym ze sposobów regulacji prowadzenia pojazdu pod wpływem marihuany jest modelowanie podejść stosowanych w przypadku jazdy po pijanemu. Pomimo dowodów wskazujących na brak korelacji między stężeniami THC w płynach biologicznych a upośledzeniem zdolności prowadzenia pojazdu

-czytamy w wstępie badania, które w całości znajdziesz T U T A J.

Pomimo dowodów wskazujących na brak korelacji między wykryciem THC we krwi a upośledzeniem zdolności prowadzenia pojazdów, w 6 stanach USA obowiązują przepisy określające poziom THC na poziomie 2 lub 5 ng/ml jako granicę dopuszczalną do prowadzenia pojazdu, podczas gdy w 12 stanach obowiązuje zasada zerowej tolerancji

– czytamy w komunikacie prasowym dotyczącym badania.

Autorzy, związani z Uniwersytetem Kalifornijskim w San Diego i Centrum Badań nad Medyczną Marihuaną, mówią, że potrzebne są dalsze badania, stwierdzając, że „obecnie najlepszym protokołem jest połączenie obserwacji terenowych i badań toksykologicznych”.

Reklama

W zeszłym tygodniu udaremniono przemyt marihuany do ośrodka dla uchodźców znajdującego się w Lesznowoli. Susz ukryty był w paczce z „kosmetykami”, której odbiorcą był 36-letni obywatel Ukrainy. Jak widać uchodźcy też lubią zajarać. Teraz służby badają czy sytuacja mogła się powtarzać już wcześniej. Oto więcej informacji.

Reklama

Udaremniono przemyt marihuany do ośrodka dla uchodźców w Lesznowoli

Dokładnie tydzień temu w poniedziałek, 12 stycznia 2026 roku, funkcjonariusze ze Strzeżonego Ośrodka dla Cudzoziemców Placówki Straży Granicznej w Lesznowoli udaremnili próbę przemytu środków odurzających na teren ośrodka. Nielegalne substancje zostały ujawnione w paczce adresowanej do jednego z cudzoziemców przebywających w ośrodku.

Przesyłka, nadana za pośrednictwem firmy kurierskiej, była skierowana do 36-letniego obywatela Ukrainy.

Podczas rutynowych czynności związanych z przyjęciem paczki, jeden z funkcjonariuszy zwrócił uwagę na pojemnik po dezodorancie w sztyfcie – był zapewne zbyt lekki. Chwilę później wyszło na jaw dlaczego.

Po jego dokładnym sprawdzeniu okazało się, że wewnątrz ukryto trzy niewielkie pakunki, starannie zawinięte w folię aluminiową. Sposób ich zamaskowania wskazywał na nieudolną próbę oszukania procedur kontrolnych obowiązujących w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców.

Następnego dnia funkcjonariusze Wydziału Operacyjno-Śledczego Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej przeprowadzili badania zabezpieczonych substancji przy użyciu narkotestu. Wyniki jednoznacznie potwierdziły, że ujawnione pakunki zawierały 2 gramy marihuany, a także metamfetamine w ilości nieco ponad jeden gram.

Nielegalne środki odurzające zostały zabezpieczone, a dalsze czynności procesowe w tej sprawie przejęła Komenda Powiatowa Policji w Grójcu. Postępowanie ma na celu ustalenie wszystkich okoliczności zdarzenia oraz osób odpowiedzialnych za próbę przemytu narkotyków. Sprawa pozostaje w toku.

Źródło: Straż Graniczna

Reklama

Na Śląsku wybuchła afera – policjanci z wydziału do zwalczania przestępczości narkotykowej sami handlowali zarekwirowaną marihuaną i innymi substancjami. Proceder trwał kilka lat, a zarzuty usłyszało czterech podoficerów z Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu Śląskim. „Kiedy na przykład namierzyli plantację konopi indyjskich, do protokołu wpisywali tylko wagę części zabezpieczonego na miejscu suszu marihuany. Resztę ukrywali i puszczali w dalszy obieg. I nie mówimy o niewielkich ilościach” – podkreśla osoba znająca kulisy sprawy. Oto więcej informacji.

Reklama

Śląsk: Policjanci handlowali zarekwirowaną marihuaną i innymi używkami

Śledczy z Katowic zatrzymali swoich czterech kolegów twierdząc, że od kilku lat wprowadzali do obrotu środki odurzające, które rekwirowali zatrzymywanym dilerom i producentom. 

W sprawie zarzuty usłyszałot czterech podoficerów z Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu Śląskim. Pracowali w sekcji zajmującej się zwalczaniem przestępczości narkotykowej.

Jako funkcjonariusze operacyjni mieli świetne rozpoznanie środowiska dilerów oraz ich odbiorców. Wiedzieli też, kto i jak przemyca narkotyki z pobliskich Czech.

Kiedy pojawiły się pierwsze informacje, że sami handlują „prochami”, nie mogliśmy w to uwierzyć. To jakby policjanci z samochodówki puszczali w dalszy obieg auta skradzione przez tropionych przez nich złodziei. Takie historie ogląda się raczej tylko w filmach.

– mówi osoba znająca sprawę.

Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Katowicach zebrali dowody, wskazujące, że tak jednak było. Właśnie zakończyli postępowanie w tej sprawie i skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko policjantom z Wodzisławia Śląskiego.

Akt oskarżenia obejmuje 13 osób, z czego czterech oskarżonych to funkcjonariusze policji. Łącznie przedstawiliśmy im aż 114 zarzutów

– poinformowała prokurator Aleksander Duda, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Cywile odpowiedzą za udział w zorganizowanych grupach przestępczych oraz przemyt i handel dużymi ilościami narkotyków. Z kolei policjantom zarzucono przekroczenie bądź niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Ich zarzuty mają związek z przestępstwami narkotykowymi

– przyznaje rzecznik katowickiej prokuratury.

Dodatkowo jeden z podoficerów jest oskarżony o udział w gangu oraz przemyt środków odurzających. Chodzi o zdarzenia z lat 2021-2024.

Nazwiska policjantów wypłynęły przypadkowo w śledztwie dotyczącym przemytu na Śląsk dużych ilości narkotyków. Dwa lata temu kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zatrzymali 28-latka, który w Bytomiu, Chorzowie i Rudzie Śląskiej wynajmował kilka mieszkań. Mężczyzna przechowywał w nich narkotyki, pieniądze, a także broń i amunicję. Podczas tej akcji, ze względów bezpieczeństwa, antyterroryści ewakuowali z jednej z bytomskich kamienic 50 osób. 28-latek miał tam także materiały wybuchowe wraz z zapalnikami.

Zatrzymany mężczyzna był członkiem gangu, który zajmował się przemytem i handlem narkotykami na masową skalę. Podczas rozpracowywania członków z tej grupy przestępczej, jeden z jej członków nieoczekiwanie przyznał śledczym, że w sprawę zamieszani są także policjanci z Wodzisławia Śląskiego. – Oni też handlowali prochami, które kradli dilerom – zeznał gangster. I podał nazwisko policjanta, z którym miał współpracować.

Wtedy w sprawę włączyli się oficerowie z Biura Spraw Wewnętrznych i zaczęli badać sprawę. Przez kilka tygodni funkcjonariusze weryfikowali zeznania złożone przez zatrzymanego gangstera.

Kiedy natomiast doszło do zatrzymania podoficera, ten nie tylko przyznał się do winy, ale także podał nazwiska kolegów, którzy także mieli być zamieszani w sprawę. Ich również zatrzymano. Katowicka prokuratura przedstawiła policjantom aż 62 zarzuty.

Zdaniem śledczych policjanci mieli genialny patent na dorabianie na boku. Podczas akcji na rozpracowywanych dilerów zabierali narkotyki, a potem sami je sprzedawali.

Kiedy na przykład namierzyli plantację konopi indyjskich, do protokołu wpisywali tylko wagę części zabezpieczonego na miejscu suszu marihuany. Resztę ukrywali i puszczali w dalszy obieg. I nie mówimy o niewielkich ilościach

-podkreśla osoba znająca kulisy sprawy.

Podobnie było z innymi narkotykami znalezionymi u dilerów. – W komendzie mieli świetną opinię, bo przecież odnosili sukcesy. Tylko nikt nie wiedział, że grali na dwa fronty, a ich sukcesy służyły też wyeliminowaniu konkurencji na rynku narkotykowym – mówi znający sprawę funkcjonariusz.

Policjanci mieli tworzyć też fałszywe dowody obciążające niewinne osoby.

Jeden z oskarżonych funkcjonariuszy przyznał się do wszystkich przedstawionych mu zarzutów, drugi do większości. Dwaj pozostali twierdzą, że nie złamali prawa. Cała czwórka nie pracuje już w policji.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Reklama

Wczoraj w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyło się spotkanie z przedstawicielami Wolnych Konopi. W spotkaniu udział wzięli bliscy współpracownicy Ministra Sprawiedliwości Waldemara Żurka, którzy są byłymi sędziami, a obecnie pełnią funkcję dyrektorów departamentów w jego Resorcie. „Byli oni bardzo dobrze przygotowani do spotkania, zadawali merytoryczne pytania i pokazali, że są zainteresowani zmianami. W ich mniemaniu obecna Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii nie spełnia swoich podstawowych założeń i przynosi więcej strat niż pożytku” – przekazał nam Łukasz Rydzik, który brał w spotkaniu udział. Pozytywnych zaskoczeń było więcej, ale czy jest szansa na dekryminalizację posiadania niewielkich ilości ziela na własny użytek bez zmiany ustawy? 

Reklama

Wolne Konopie w Ministerstwie Sprawiedliwości – czy jest szansa na dekryminalizację ziela bez zmiany ustawy?

Wolne Konopie w Ministerstwie Sprawiedliwości spotkały wczoraj się z jego przedstawicielami, w spotkaniu udział wzięli Jakub Gajewski, Andrzej Dołecki, Maciej Kowalski oraz Łukasz Rydzik. Z przedstawicielami WK początkowo miał się spotkać Minister Sprawiedliwości – Waldemar Żurek. Jednak ze względu na obowiązki, szef Resortu Sprawiedliwości nie dał rady pojawić się osobiście. Stawili się natomiast jego bliscy współpracownicy, szefowie departamentów w resorcie, którymi są byli sędziowie.

Byli sędziowie poruszyli bardzo ważną kwestię, mówiąc, że w trakcie swojej praktyki zawodowej, wielokrotnie mieli do czynienia z różnymi negatywnymi skutkami czy agresją po użyciu alkoholu. Natomiast nigdy nie zdarzyło się, aby ktoś był agresywny po spożyciu marihuany

-przekazał nam Łukasz Rydzik.

Byli sędziowie przyznali też, że może być ciężko zmienić ustawę ponieważ jest to rola polityków.

Z naszej strony padła wtedy propozycja, aby prokurator generalny, którym jest Waldemar Żurek, wydał wytyczne dla prokuratorów, aby sprawy za posiadanie do dziesięciu gramów marihuany były z automatu umarzane przez prokuratorów w całym kraju

-przekazał nam Łukasz Rydzik

Jako wartość graniczną zaproponowano dziesięć gramów.

Podczas spotkania, byli sędziowie oznajmili też coś, czego zapewne mało kto mógł się spodziewać:

Z perspektywy sędziów pojawiło się stanowisko, że bardziej niż za depenalizacją, są oni za legalizacją posiadania marihuany na własny użytek, gdyż w ich przekonaniu działalność grup przestępczych jest sporym problemem dla systemu sprawiedliwości w Polsce, a przy legalnym obrocie substancją taką jaką jest marihuana grupy te straciłyby znaczną część dochodów

-poinformował nas Rydzik

I to jest także bardzo mocna deklaracja ze strony przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości, którzy w końcu zaczynają widzieć prawdziwe skutki obecnego prawa, które są jedynie negatywne.

Byli sędziowie podnosili także argumenty, że prawdziwym problemem jest w naszym kraju alkohol i tragiczne skutki jego spożywania, nie tylko zdrowotne ale także takie jak agresja po alkoholu, przestępstwa po alkoholu czy wypadki – to jest ogrom zła, jakie powoduje alkohol. Sędziowie podkreślili, że w trakcie całej swojej pracy zawodowej nie spotkali się z takimi zdarzeniami po marihuanie. 

Sędziowie byli też bardzo dobrze przygotowani do spotkania i zdecydowanie dawali do zrozumienia, że wg. nich zmiana jest konieczna. Przed spotkaniem przygotowali m.in. wyliczenia mówiące na co można by przeznaczyć pieniądze zaoszczędzone na depenalizacji marihuany. Wyliczyli, że za te środki można dokonać:

  • zakup 500 karetek rocznie
  • budowę 100 km dróg ekspresowych rocznie
  • budowę 5 szpitali onkologicznych rocznie
  • co roku przyznanie „trzynastki” dla każdego nauczyciela/pielęgniarki

I chociaż wartości tych wyliczeń różnią się bardzo, to sam fakt ich przygotowania jako argumentu za depenalizacją ze strony wymiaru sprawiedliwości uznać należy za jeden z kamieni milowych w debacie nad dekryminalizacją marihuany. 

Z naszej perspektywy spotkanie było bardzo merytoryczne i jesteśmy z niego zadowoleni. Prześlemy do Ministerstwa szczegóły, o które prosili dyrektorzy departamentów. Nasze postulaty zostaną przedstawione Ministrowi Sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu Waldemarowi Żurkowi i pozostajemy w kontakcie jeżeli chodzi o próby zmiany tego chorego prawa

-powiedział nam Łukasz Rydzik

Na spotkaniu poruszono także temat nierównego stosowania prawa przez prokuratorów z różnych części kraju. Byli sędziowie poprosili w tym wypadku o to, aby przesłać informacje, które to potwierdzają. Chodzi o przesłanie sygnatur akt takich spraw, które mają pokazać jak to wygląda w rzeczywistości, że za w jednym mieście ktoś za dziesięć gramów suszu marihuany dostał umorzenie ze względu na nieznaczną ilość (art. 62a U.oP. N.), a w innym mieście ktoś dostał wyrok za posiadanie dwóch gramów. Takie sytuacje to Polska codzienność i cieszy fakt, że szefowie departamentów w Resorcie Sprawiedliwości uważają, iż należy się nad tym pochylić. 

Każdy kto miał taka sprawę i chce pomóc może wysłać swoją sygnaturę na adres rzecznik@wolnekonopie.org.

Teraz byli sędziowie będą się naradzać i konsultować z Resortem Sprawiedliwości oraz zapewne Resortem Zdrowia – jak można doprowadzić do dekryminalizacji pewnych ilości marihuany na własny użytek.

Możliwości wg. nas są dwie:

  • na podstawie art. 62a U.o.P. N. – można wprowadzić wytyczne jego stosowania za każdym razem gdy ilość suszu nie przekracza dziesięciu gramów
  • na podstawie Art. 1 ust. 2 Kodeksu Karnego (KK), który stanowi, że nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego, którego społeczna szkodliwość jest znikoma lub żadna.

Poinformujemy gdy tylko pojawią się nowe informacje w sprawie.

Reklama

Gazeta Wyborcza opublikowała kilka dni temu artykuł, w którym wprost pada stwierdzenie, że legalizacja marihuany nie działa i zwiększa spożycie ciężkich narkotyków, głównie kokainy. Tylko, że to kłamstwo i manipulacja, której dopuściła się autorka tekstu – Agnieszka Nowak. Pani redaktor podkreśla, że chociaż legalizacja miała ograniczyć czarny rynek to nic takiego się nie stało i przyniosło więcej szkód niż pożytku. Tylko, że artykuł jest o sytuacji w Niemczech, gdzie do legalizacji marihuany nie doszło, u naszych zachodnich sąsiadów zioło zostało zdekryminalizowane, a nie zalegalizowane. Oto więcej informacji.

Reklama

Gazeta Wyborcza: „Legalizacja marihuany nie działa i zwiększa spożycie twardych narkotyków”

W Gazecie wyborczej ukazał się artykuł „Marihuana w Europie. Państwa UE nie radzą sobie z używkami”, który nafaszerowany jest nieprawdziwymi informacjami i zwykłymi kłamstwami.

Dane z Unii Europejskiej pokazują, że sposób regulacji nie przekłada się wprost ani na skalę konsumpcji, ani na bezpieczeństwo publiczne.

-czytamy w GW, to zdanie jest kłamstwem i zaraz do tego dojdziemy.

Dalej pani redaktor pisze, że:

Niemcy zalegalizowały marihuanę, a wraz z nowymi przepisami przyszła zmiana obyczajów. Konopie indyjskie zyskały na popularności szczególnie wśród młodych Niemców, którzy coraz częściej wybierają je zamiast alkoholu czy papierosów. Legalizacja miała być sposobem na ograniczenie czarnego rynku i lepszą kontrolę nad używaniem substancji.

Po zmianach prawa Niemcy zaczęli jednak częściej sięgać także po kokainę – narkotyk zaliczany do tzw. twardych. Wzrosła liczba zgonów z powodu przedawkowania, a służby alarmują, że rynek narkotykowy stał się bardziej zróżnicowany, niekoniecznie bezpieczniejszy. Legalna marihuana nie wyeliminowała nielegalnych substancji – raczej wpisała się w szerszy krajobraz używek.

I tu jest już grubo, liczba kłamstw w tych kilku zdaniach jest porażająca.

  1. Przede wszystkim Niemcy nie zalegalizowały marihuany! To co tam się wydarzyło to jedynie dekryminalizacja uprawy do trzech roślin konopi indyjskich oraz posiadania do 25 gramów suszu w przestrzeni publicznej oraz do 50 gramów w domu. Prawo to nie dotyczy osób, które na stałe w Niemczech nie mieszkają (wymaga się min. pół roku meldunku, dopiero po tym okresie obowiązuje nowe prawo dla danej osoby). Nie wolno też wspólnie spalić jednego jointa, ani uprawiać krzaków kilku osobom w jednym namiocie – generalnie nie jest to żadna legalizacja, a jedynie dekryminalizacja z wieloma obostrzeniami.
  2. Konopie nie zyskały na popularności wśród młodzieży po zmianie prawa, to zwykłe kłamstwo. Spożycie marihuany wśród młodzieży spadło po jej zalegalizowaniu, natomiast wśród dorosłych odnotowano bardzo niewielki wzrost. Pisaliśmy o tym T U T A J
  3. To, że w ciągu ostatniego roku wzrosło spożycie kokainy nie ma związku przyczynowo-skutkowego z dekryminalizacja marihuany! Wzrost spożycia tzw. „koksu” to trend widoczny w wielu krajach na całym świecie i w żadnym wypadku nie ma nic wspólnego z prawem dotyczącym marihuany. To jest kolejne wyssane z palca kłamstwo.

I to w sumie tyle, bo artykuł w dalszej części porusza bardzo pobieżnie bo w dwóch zdaniach sytuacje we Francji:

Francja obrała drogę przeciwną. Jedno z najbardziej restrykcyjnych praw dotyczących marihuany w Europie nie przyniosło jednak oczekiwanych rezultatów. Jak pokazuje raport Francuskiego Obserwatorium Narkotyków i Uzależnień (OFDT), rynek narkotykowy nad Sekwaną w ostatnich latach nie tylko nie skurczył się, ale znacząco urósł.

-czytamy w Wyborczej

Tylko, że stwierdzenie, iż Francja ma jedno z najbardziej restrykcyjnych praw co do marihuany to jest niezła odklejka pani redaktor. We Francji kary za nielegalne posiadanie marihuany są znacznie niższe niż np. w Polsce. Bez problemu można kupić marihuanę na ulicy.

Następnie czytamy, że Polacy mają dość karania za posiadanie niewielkich ilości marihuany na własny użytek. I to koniec artykułu.

Niestety po przeczytaniu tego artykułu część osób będzie przekonana, że legalizacja marihuany prowadzi do wzrostu jej spożycie przez młodzież i do zażywania twardych narkotyków!

Oczywiście pani redaktor nie podała ani jednego źródła swoich urojeń, które spisała w artykule, zaczynając od wspomnianego stwierdzenia, że sposób podejścia państwa do marihuany nie ma znaczenia dla poziomu jej konsumpcji. 

Otóż jak już wspomniałem – MA. Dane z wielu krajów na całym świecie pokazują, że spożycie marihuany, zwłaszcza wśród młodzieży, zawsze spada tam – gdzie właśnie zmieniono przepisy z represyjnych na tolerancyjne wobec marihuany. W USA, gdzie rozpoczęła się zarówno fala prohibicji sto lat temu jak i fala legalizacji w ciągu ostatniej dekady – spożycie marihuany wśród młodzieży spadło o 25%, pisaliśmy o tym T U T A J.

Reklama

Stwierdzenie przez redaktorkę Gazety Wyborczej, że legalizacja marihuany nie działa – jest zwykłym kłamstwem.

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.